wtorek, 13 października 2015

Epilog






-Dlaczego tutaj przechodzimy?-zapytał Maxi ,ściskając moją rękę
-Mówiłam ci już -powiedziałam idąc w stronę odpowiedniego nagrobka.
-Ale ty go nawet nie znasz -nie słuchałam go tylko rozglądałam się.
Zauważyłam na grobek na który przychodzimy od 18 miesięcy
Na nagrobku widniał napis napisany złotą czcionką:
 Ś.P
 Martin Iglesias
 ur.12.08.1994 zm.28.12.2014
 AVE MARYJA

Zapaliłam i postawiłam znicz. To i tak za mało. Dzięki niemu wiem ,że nadzieja umiera ostatnia a życie to najwspanialszy i największy dar jakim Bóg nas mógł obdarować.
-Dziękuję -szepnęłam i chwyciłam Maxiego za rękę
-Możemy już iść?
-Aż tak ci się śpieszy?
-Nie ale wizyta to wizyta -przewróciłam teatralnie oczami.
Co do mojej mamy nie utrzymuję z nią kontaktu od półtora roku. Od czasu mojego wypadku.
Nie potrzebuję jej. Mam tatę ,Francescę i Maxiego.
Wysiedliśmy pod szpitalem i skierowaliśmy się do odpowiedniego gabinetu.
Delikatnie zapukałam w drewnianą konstrukcję i kiedy usłyszeliśmy ,,proszę" weszliśmy do środka
-Dzień dobry -powiedzieliśmy wchodząc do gabinetu
-Dzień dobry -odpowiedział starszy mężczyzna ,uśmiechając się do nas -Jak się czujemy? -Zapytał i wstał ze swojego miejsca
-Dobrze -odpowiedziałam
-To co gotowa?
-Jak zawsze
-No to zapraszam -wskazał ręką na specjalny fotel -Proszę podwinąć bluzkę
Ah no tak zapomniałam wam powiedzieć. Jestem w ciąży. W 16 tygodniu. Z początku byłam zrozpaczona ale kiedy Maxi się ucieszył i powiedział ,że sobie poradzimy to w to uwierzyłam. Po mimo tego ,że mam niepełne 18 lat to jestem gotowa na rolę mamy.
Jestem dumna z Maxiego bo ma tylko 19 lat a wziął odpowiedzialność za nas i znalazł pracę.
-Chcą państwo poznać płeć ? -zapytał doktor
-A możemy? -zadał pytanie Maxi i spojrzał na mnie z uśmiechem
-Oczywiście. Gratuluję syna.
-Syna ,syna , będę miał syna -powtarzał z uśmiechem
Po zakończeniu badania skierowaliśmy się do domu. Obecnie mieszkam u Maxiego bo tak uzgodniliśmy razem z moim tatą i jego mamą .
-Będę miał syna -przewróciłam oczami na te słowa ,które słyszę już od 40 minut
-Przestaniesz? -zapytałam wchodząc do domu
-Będę miał synka. Nauczę go grać w piłkę i podrywać dziewczyny -powiedział a ja uderzyłam go w ramię -A to za co? -zapytał urażony
-Za to co powiedziałeś-powiedziałam chciałam odejść ale złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie
-Wybiorę mu tak wspaniałą dziewczynę jak jego mama. Co ja gadam trzeciej takiej wspaniałej nie znajdę.
-Trzeciej? -uniosłam pytająco brew i założyłam ręce na klatce piersiowej
-Pierwszą jest moja mama a drugą ty , zazdrośnico -musnął moje wargi i przytulił do siebie
-Do końca moich dni będę wdzięczna Bogu ,że ciebie poznałam
-Kocham cię. Wiedziałem to od momentu kiedy cię pierwszy raz zobaczyłem. Jesteś spełnieniem moich marzeń. Każdego dnia dziękuję Bogu ,że cię postawił na mojej drodze. Dzięki tobie wiem ,że żyję. -po moim policzku spłynęła łza szczęścia. Nigdy od nikogo nie usłyszałam tak pięknych słów -Hej co się stało? Dlaczego płaczesz?
-To ze szczęścia -powiedziałam i starłam swoje łzy -Będziesz drugim najlepszym tatą na świecie
-A ty mamą. Cieszę się ,że będziemy mieli syna. Chociaż tego nie planowaliśmy to się z tego cieszę. Jest owocem naszej miłości. -powiedział i wpił się w moje usta.
-Moglibyście sobie znaleźć inne miejsce? -usłyszeliśmy za sobą głos Francesci ,która trzymała się za rękę z Diego. Tak po dość długim czasie wyznali sobie swoje uczucia i są razem od 8 miesięcy.
-A co my ci przeszkadzamy? -zapytał Maxi z uśmiechem
Dziewczyna podeszła do mnie i musnęła mój policzek.
-Znacie płeć? -zapytał chłopak mojej przyjaciółki
Nim zdążyłam się odezwać to Maxi już dał mu odpowiedź
-Będę miał syna. Rozumiesz? Syna
-Jeju nawet nie wiesz jak się cieszę -Francesca mnie przytuliła
-Gratuluję. Musimy już iść -powiedział Diego i pociągnął za sobą Włoszkę
-Kocham cię -powiedziałam do mojego chłopaka
-Kocham cię -odpowiedział i mnie przytulił
Tyle przeszłam a teraz zostałam nagrodzona szczęściem i to podwójnym.
Czasami warto przecierpieć aby później zostać nagrodzony szczęściem.
Jak to mówią po każdej burzy wychodzi słońce.

*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Hey!
To już ostatni post na tym blogu
Epilog nie wyszedł taki jak chciałam ale jest
Chciałam podziękować dziewczyną ,które czytały moje rozdziały
Niektóre były od początku , inne od połowy zaś jeszcze inne od końca
Dziewczyny to wy nadawałyście mi chęci do dalszego pisania
Kiedy czytałam każdy komentarz cieszyłam się jak szalona z tak miłych słów
Przede wszystkim dziękuję mojej kochanej Lusi ,która wspierała mnie od samego początku
Dziękuję też Natalce za tak miłe słowa, nie byłaś od początku ale każdy twój komentarz wywoływał uśmiech na mojej twarzy.
Także dziękuję Oli , która dodawała mi otuch. Z każdym komentarzem zaczynałam wierzyć ,że jednak moje rozdziały nie są złe.
Naprawdę dziękuję każdej osobie ,która choć raz skomentowała bądź zajrzała na mojego bloga
To cudowne uczucie kiedy piszesz rozdział i myślisz ,że nikt nie będzie czytał i komentował a tutaj nagle 9 komentarzy
To świetne uczucie kiedy myślisz ,ze nie potrafisz pisać a w komentarzach czekają na ciebie tak miłe słowa
Może kiedyś wrócę do pisania ale nie obiecuję
Na razie potrzebuję przerwy
Co by się nie działo to pamiętajcie ,że będę wam dozgonnie wdzięczna za komentarze ,które zostawiałyście pod rozdziałami
Dziękuję ,kocham i pozdrawiam
 ~~Ewa



sobota, 26 września 2015

Rozdział 30






Idę przez ciemny tunel na końcu jest jakaś osoba odwrócona do mnie tyłem.
Ma na głowie kaptur więc nie mogę dostrzec twarzy tej osoby.
Nagle osoba odwraca się do mnie przodem ale kiedy mnie zauważa zaczyna iść.
-Ej poczekaj ! -Zaczynam iść w tamtym kierunku
Lecz osoba przyśpiesza kroku więc ja też to robię.
-Poczekaj! Chcę tylko porozmawiać -Niestety osoba jeszcze bardziej przyśpiesza
Zaczynam biec. Kiedy jestem wystarczająco blisko osoba odwraca się i chwyta mnie za nadgarstki.
-Czego ode mnie chcesz? -Mówi patrząc mi w oczy.
Gdzieś już słyszałam ten głos. Tylko gdzie?
-Porozmawiać -Szepnęłam lekko wystraszona
-O czym ? -Rozluźnił uścisk
-Dlaczego tutaj jesteś?
-Bo nie żyję -Odpowiedział a ja zdziwiłam się jego odpowiedzią
-Czy to znaczy ,że ja też nie żyję? -Zapytałam
-Żyjesz tylko musisz się nauczyć -Spojrzałam na niego nie zrozumiale
-Czego?- Nic nie rozumiałam
-Masz dla kogo żyć więc musisz tam wrócić
-Jak mam tam wrócić?
-Nadzieja i wiara -Powiedział i odszedł.
Stałam w miejscu i nie wiedziałam o co chodzi . Co mam zrobić?
-Powiedz mi chociaż co mam zrobić ,żeby wrócić -Zatrzymał się i odwrócił w moją stronę.
-Musisz wierzyć i mieć nadzieję
-Tylko tyle?
-Niby tak nie wiele ale co do czego to szybko się poddajemy , tracimy wiarę i nadzieję. Tak było ze mną. Za szybko się poddałem i jestem tutaj. Ja nie miałem nikogo a ty masz wspaniałego tatę ,chłopaka i przyjaciół.
-Powiedz jak się nazywasz
-A obiecasz ,że się nie poddasz ?
-Obiecuję. Mam dla kogo żyć. To jak się nazywasz?
-Trzymaj tak dalej. Martin Iglesias.
Patrzyłam jak odchodzi. Ma rację nie mogę się poddać.
Muszę być przy tych ,którzy są przy mnie. Mam jeszcze tyle do zrobienia na tym świecie.
Jedni mówią ,że chcieliby umrzeć ale co to nam da? Samotność.
Będziemy sami i będziemy żałowali tego ,że nie jesteśmy TAM z przyjaciółmi i z rodziną.
Damy satysfakcję swoim wrogom bo to my wcześniej zmarliśmy niż oni.
Osoby ,które się okaleczają często nie rozumieją sensu życia.
Dostaliśmy dar od Boga. Życie. Mamy je szanować i pielęgnować. Ile Jezus by dał żeby wrócić do świata żywych.
Inni umierają lub chorują a mamy to szczęście ,że możemy cieszyć się szczęściem życia.
Musimy się jeszcze wiele nauczyć. Musimy wiedzieć co jest dobre a co złe. Jak smakuje szczęście. Jak to jest mieć prawdziwego przyjaciela. Znaleźć prawdziwą miłość. Patrzeć jak rodzice się starzeją a po mimo tego nadal nas kochają. Założyć własną rodzinę.
A przede wszystkim żyć tak ,aby pod koniec powiedzieć : Kurwa fajnie było ,szkoda ,że to już koniec i tak szybko życie minęło.  
Nie wiesz ile ludzi by chciało wrócić i żyć.
Pamiętaj ! Szanuj życie dopóki je masz.
Życie szybko przemija.
Dopiero się urodziliśmy a już umieramy .
Życie to mata i start.
Dzisiaj jesteś i śmiejesz z przyjaciółmi a jutro już cię może nie być.
Masz osoby ,które nadają wartości twojemu życiu.
Chciałbyś widzieć jak płaczą nad twoim grobem ? Bo ja nie. 
Mam życie i je szanuję. Jest dla mnie świętością i jedyną miłością.

*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*

Hey!
To już ostatni rozdział za tydzień się pojawi Epilog.
Ile razy słyszałam spełniaj marzenia

Jednym z moich marzeń było założenie bloga
Spełniłam je .
Założyłam bloga i mało tego doprowadziłam go do końca
Rozdział wyszedł inaczej niż planowałam
Miałam wybudzić Naty a tymczasem napisałam o życiu

Ostatnio odkryłam sens życia
Dzięki Panu od Religii

Jest jeszcze coś
Mam pomysł na bloga tylko ,że nie o Naxi
O Leonetcie
Z kolei wiem, że jak bym go nawet założyła to i tak by nikt go nie czytał
Więc chyba czas się powoli żegnać

Pozdrawiam i całuję
~~Ewa


sobota, 19 września 2015

Rozdział 29

Do spotkania został jeszcze dwie godziny więc postanowiłam się rozpakować.
Moją czynność przerwał dzwonek mojego telefonu sygnalizujący przyjście wiadomości.
Spojrzałam na ekran myśląc ,że to mój chłopak ale pomyliłam się. Wiadomość była od nieznajomego mi numeru. Jej treść mnie przeraziła. Mianowicie treść brzmiała:
,,Jeżeli nie będziesz moja to nie będziesz nikogo.''
Kto to mógł być?
Postanowiłam to z ignorować i powrócić do poprzedniej czynności.
Kiedy skończyłam rozpakowywać rzeczy usiadłam na łóżku a wtedy drzwi do pokoju się otwarły a w nich pojawił się mój ukochany.
-Hej ,piękna -Podszedł do mnie i musnął moje wargi
-Cześć ,przystojniaku
-Mrrr. Gotowa?
-Już? -Zapytałam zaskoczona
-No za 40 minut powinniśmy być na miejscu
-Poczekasz a ja się szybko przebiorę ? -Zapytałam podchodząc do szafy
-Przecież wyglądasz cudownie
-Tak w zwykłym topie i spodniach z dziurami. Musze jakoś wyglądać na spotkaniu z moim przyszłym teściem
-Z teściową i rodziną tak ale z nim nie
-Daj mi 20 minut
-To ja może pójdę i ci potowarzyszę?
-Głupek. Usiądź sobie wygodnie i na mnie poczekaj.
-Sam? -Zapytał udając smutnego
-Za tobą leży Zenek -Wskazałam ręką na dużego , pluszowego misia, którego dostałam od taty
-Będę sam -Powiedział smutny. Zrobiło mi się go szkoda więc podeszłam do niego i musnęłam jego wargi
-Nie smutaj
-Nie będę jak dostanę jeszcze jednego buziaka -Zaśmiałam się i pocałowałam jego słodkie usta. Wyszłam do łazienki machając mu.
Kidy ostatni raz przeglądałam się w lusterku ktoś zapukał do drzwi.Nie ktoś a raczej Maxi.
-Utopiłaś się tam? -Otwarłam drzwi i wyszłam z pomieszczenia
-Jak widać nie -Poszłam do pokoju po torebkę i wróciłam do Maxiego po czym zaczęłam go ciągnąć w stronę drzwi frontowych.
-Miałaś tam być 20 minut a nie 30 -Marudził po drodze
-Nie marudź tylko chodź
Kiedy byliśmy już na zewnątrz złapał mój nadgarstek i przyciągnął do siebie.
-Ślicznie wyglądasz ,skarbie -Pocałował mój zaróżowiony policzek
W drodze na spotkanie bardzo się stresowałam. W końcu jakby nie było zobaczę pierwszy raz ojca mojego chłopaka na dodatek ze swoją narzeczoną .
Maxi oderwał na chwilę wzrok od jezdni i spojrzał na mnie
-Stresujesz się? -Zapytał i powrócił wzrokiem na ulicę.
-A ty nie?
-Nie mam czym. Jadę tam tylko i wyłącznie dla ciebie -Uniósł moją rękę do swoich ust i złożył na niej delikatny pocałunek
-Kocham cię -Szepnęłam przyglądając się jego twarzy. Jest taki skupiony kiedy prowadzi.
Spojrzał na mnie kątem oka i uśmiechnął się.
-Ja ciebie też kocham ,kochanie -Powiedział parkując samochód.
Kiedy wysiedliśmy z samochodu Maxi odrazu złapał mnie za rękę.
-Gotowa? -Zapytał przy wejściu do kawiarenki.
-Jeżeli nie chcesz to nie musimy tam wchodzić -Spojrzałam na Maxiego
-Chcę tam wejść i powiedzieć mu prosto w twarz co o nim myślę. To jak ? Wchodzimy? -Skinęłam tylko głową. Weszliśmy do słodkiego pomieszczenia. Nie było już odwrotu.
Powiedziało się A to trzeba też powiedzieć B.
-To on -Maxi wskazał głową na mężczyznę w siwym garniturze ,który siedział w rogu przy oknie.
Nie wiem dlaczego ale miałam wrażenie ,że już go gdzieś widziałam .
Podeszliśmy bliżej a mężczyzna gdy nas tylko zauważył wstał.
-Co chciałeś? -Zapytał prosto z mostu Maxi
-Cześć. Nie przedstawisz mnie koleżance?
-Naty to Zac , Zac to Naty -Uścisnął moją dłoń
-Synu ,jestem twoim ojcem a nie kolegą z podwórka
-Ty moim ojcem? Przestałeś nim być kiedy rozbiłeś naszą rodzinę posuwając swoje asystentki -Powiedział zły mój chłopak
-Poczekajmy na jeszcze jedną osobę -Odpowiedział mężczyzna
Nagle usłyszeliśmy stukot obcasów i damski głos
-Kochanie....-Nie wierzę w to co widzę.
To ona! Kobieta ,która jest moją matką . Spotyka sie z ojcem mojego chłopaka.
-Maxi to Doris moja narzeczona
-My się znamy -Odpowiedział Maxi
-Skąd ?
-To jest matka mojej dziewczyny
-Miło cię widzieć Maxi -Powiedziała kobieta
Maxi spojrzał na mnie i wyczekiwał mojej reakcji
-Rozbiłeś małżeństwo twoje i mamy a teraz rozbiłeś małżeństwo rodziców mojej dziewczyny. Jesteś totalnym kretynem
-Synu , my się kochamy
-Nie mów do mnie synu już dawno przestałeś być moim ojcem. Kochamy? Ty nie wiesz co to znaczy. Zachowujesz się jak męska dziwka.Puszczasz na prawo i lewo.
-Z Doris jest inaczej. To ona jest tą jedyną.
-To on jest ojcem dziecka? -Po raz pierwszy zabrałam głos
-Tak- Odpowiedzieli oboje
-Zniszczyłaś naszą rodzinę dla niego? -Bardziej stwierdziłam niż zapytałam i wskazałam palcem na ojca Maxiego
-Jestem z nim szczęśliwa
-Czego tata nie ma co on ma? -Zapytałam 
-On mnie kocha
-A tata nie?
-Tata już nie zwracał na mnie uwagi a Pablo wie jak zadbać o kobietę i sprawić aby czuła się kochana. -Prychnęłam
-Tata nie zwracał na ciebie uwagi bo ty zapomniałaś ,że masz córkę. Tata kochał mnie za dwojga rodziców. Ty wolałaś zostawać dłużej w pracy niż spędzać ze mną czas. Tata też pracował ale weekend zawsze spędzał ze mną.
-Natalia. Proszę
-Nie chcę cię znać. Nie jesteś już moją matką.Przestałaś nią być kiedy przestałaś mnie kochać i się mną przejmować.
-A myślisz ,że mi nie było wstyd jak wszyscy gadali ,że moja córka zabiła człowieka. Na dodatek swojego chłopaka. -Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. Powiedziała to. On na prawdę to powiedziała. Myślałam ,że mi powie ,że mnie kocha a ona mi powiedziała ,że się za mnie wstydziła.
-Nie jesteś już moją matką. -Wybiegłam zapłakana na ulicę co było złym pomysłem.
Zauważyłam czarną skodę która kieruje się prosto na mnie. Osoba  ,która nią kierowała przyśpieszyła kiedy mnie zobaczyła.
Ostatnie co pamiętam to twarz rozhisteryzowanej dziewczynki
*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Hey!

Przychodzę z 29
Co z tego ,że jest za dziesięć druga a ja piszę notatkę
Juto na 11 do kościoła :(
Kto się spodziewał?
Ojciec Maxiego kochankiem matki Naty
Wypadek Natalii
Czy go przeżyje?
Kto był kierowcą?
Na te wszystkie pytania dostaniecie odpowiedź za tydzień
Jak tam w szkole?
U mnie dobrze po mimo nowej skali procentowej
Da się przeżyć 
Pozdrawiam i całuję
~~Ewa

PS.Dziękuję za komentarze

niedziela, 13 września 2015

Rozdział 28

~Naty~
To już dzisiaj ma się odbyć spotkanie Maxiego i jego taty. Szczerze ? Stresuję się.
W końcu nie znam ani jego taty ani tej jego narzeczonej ale kocham Maxiego i jestem w stanie zrobić dla niego wszystko.
Po szkole muszę jeszcze jechać do mamy po resztę swoich rzeczy.
A propos mamy. Nie miałam z nią kontaktu od rozprawy. Znaczy przychodziła tutaj ,wydzwaniała i pisała ale ja nie jestem w stanie jej tego wybaczyć.Rozbiła naszą rodzinę. Zawsze była dla mnie autorytetem do naśladowania. Po mimo tego,że nie poświęcała mi dużo czasu to kochała mnie i okazywała to choćby drobnymi gestami. Takimi jak przytulanie czy mówienie tych dwóch słów których oczekuje każde dziecko od swoich rodziców. Później przestała mi to okazywać i mówić. Tata zastępywał mi obojga rodziców. Kiedyś była kobietą ,którą podziwiałam.A teraz? Jest dla mnie nikim. Wiem ,że nie powinnam tak myśleć ale ja nie potrafię inaczej. Zniszczyła naszą rodzinę. Wiem ,że każdy człowiek zasługuje na drugą szanse ale czy na pewno ona? Osoba ,która zniszczyła naszą rodzinę.
Z tymi myślami doszłam do budynku zwanego szkołą ale dla mnie to więzienie. 
Stałam przy szafce wyjmując książki na pierwszą lekcję ,którą niestety jest matematyka.
Nagle poczułam silne ramiona ,które mnie oplatały.
Odwróciłam się w stronę mojego chłopaka i przygryzłam warg . Czy on musi być taki idealny?
-Cześć , ślicznotko -Wbił się w moje wargi. Kocham takie powitania ale tylko i wyłącznie z nim - moim cudownym chłopakiem. Nasz pocałunek trwałby dłużej gdyby nie to ,że ktoś popchnął Maxiego na mnie a ja wpadłam na szafkę
-Zamiast z nim mogłabyś się ze mną całować -Powiedział nie kto inny jak Gustavo.
-Porąbało cię ?!-Powiedział zły Maxi -Nic ci nie jest ? -Zapytał spoglądając na mnie. Pokręciłam przecząco głową.
-Czego chcesz ? -Warknęłam w stronę Gustava. Zaśmiał się.
-Tego co zawsze. Ciebie ,złotko. -Westchnęłam i podeszłam do niego.
-Słuchaj ,knypku. Myślisz ,że rzucę ci się w ramiona po tym jak mnie wyzywałeś i poniżałeś przez rok? Jeżeli tak to powinieneś się leczyć ale najlepiej na nogi bo na głowę już dawno za późno. Dobrze ci radzę daj mi spokój jeżeli nie chcesz mieć czegoś połamanego. Wierz mi nie jestem już tą samo słabą Natalią a ty -Dotkłam go palcem -Nie masz u mnie szans - Popcham go do tyłu i poszłam w stronę sali gdzie miałam pierwszą lekcję.
Jestem z siebie dumna. Wcześniej dawałam mu się poniżać a teraz ? Dałam mu kosza i powiedziałam kilka słów.
Poczułam obejmujące mnie ramię. Uśmiechnęłam się . Wiedziałam ,że to Maxi.
-Ale mu pojechałaś. Jest tak zdziwiony ,że jeszcze tam stoi. Jak będę miał jakiś problem to wiem do kogo się zgłosić -Puścił mi oczko a ja się zaśmiałam i musnęłam czule jego usta.
-Zawsze do usług - Posłałam mu uśmiech.Usłyszałam jego śmiech.
-Zobaczymy się na następnej przerwie? -Zapytał z nadzieją
-Oczywiście ,że tak. Przerwa bez ciebie jest przerwą straconą.
-Co ty dzisiaj taka wesoła?
-To ,źle?
-Nie narzekam
Kiedy zadzwonił dzwonek na lekcję musieliśmy się rozstać.
-Kocham cię -Powiedziałam muskając jego policzek
-Ja ciebie bardziej
-Nie bo ja
-Dobra i tak wiemy ,że ja bardziej -Pocałował moje usta i odszedł machając mi.
Po lekcjach szłam do domu po resztę moich rzeczy. Maxi chciał iść ze mną ale jego mama poprosiła go,żeby pojechał z nią na zakupy.
Weszłam do domu i skierowałam się do schodów prowadzących na piętro.
-Natalka -Usłyszałam kiedy wchodziłam po schodach -Wróciłaś -Powiedziała kobita zwąca się moją matką.
-Tylko po resztę moich rzeczy -Powiedziałam i poszłam do swojego byłego pokoju.
Schodząc po schodach ze swoimi rzeczami zobaczyłam matkę rozmawiającą z jakimś mężczyzną w siwym garniturze.
-Widzę ,że już się wprowadził.
-Natalia ....
-Nie chcę cię znać
-Nie chcesz ,żebym była szczęśliwa?
-Chcę ale nie ceną naszej rodziny
Wyszłam z domu. Nie chcę więcej jej widzieć. 

*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Hey miśki!
Przed wami 28
Nie prezentuje się najlepiej

Mogę już to powiedzieć
Oficjalnie zostały jeszcze tylko dwa rozdziały
Jej !
Kto się cieszy?
Jak widzicie mama Naty już przy gruchała sobie nowego partnera
Natalia w dobrym humorze
Może dlatego ,ze ja też jestem w bardzo dobrym humorze (jak zawsze)
Jak tam w szkole ,misiaczki ?
Ja już nauczona .
Pozdrawiam i całuję
~~Ewa
Kocham  :**







środa, 2 września 2015

Rozdział 27




~Maxi~
Razem z Naty oglądam jakiś denny film.
Nie mogę się na niczym skupić. Cały czas myślę o moim ojcu.
Nie wiem co mam zrobić. Z jednej strony chciałbym go zobaczyć a z drugiej nienawidzę go.
-Mogę mieć do ciebie prośbę? -Zapytałem Naty .
Dziewczyna przerwała oglądanie i spojrzała na mnie z zaciekawieniem.
Kiwnęła głową na znak abym mówił dalej .
-Pójdziesz ze mną na to spotkanie? -Zadałem pytanie niepewnie
W końcu to ,że jest moją dziewczyną to nie znaczy ,że musi ze mną tam iść.
-Będę czuł się pewniej -Usiadła na moich kolanach i się we mnie wtuliła.
-Na pewno chcesz tam iść ? -Zapytała z wtuloną głową w moją szyję
-W sumie to sam nie wiem. Czasami za nim tęsknie ale nienawidzę go za to ,że nasz zostawił.
-Chciałbyś go zobaczyć?
Zastanowiłem się chwilę. Czy na pewno chcę go zobaczyć?
-I wykrzyczeć mu w twarz to co o nim myślę
-Jest jeszcze coś -Powiedziała niepewnie
Spojrzałem na nią zdziwiony. Co jeszcze przede mną ukrywa?
-Twój tata nie będzie sam
-A z kim?
-Z nową narzeczona ,która jest w ciąży
A więc mój tatusiek zakłada nową rodzinkę. Muszę wiedzieć kim jest jego nowa narzeczona.
Teraz jeszcze bardziej chce tam iść.
-Chcę tam iść
-Na pewno?
-Tak. Chcę zobaczyć z kim układa sobie na nowo życie. Muszę mu powiedzieć co o nim myślę.
-Pojutrze o 17 w kawiarni przy ul.Rose
-Pójdziesz ze mną? -Zapytałem dla pewności
-Oczywiście -Musnęła moje wargi a ja pogłębiłem pocałunek. Po kilku minutach leżała pode mną.
Wsunąłem ręce pod jej koszulkę kiedy usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwi.
Natychmiast się od siebie oderwaliśmy.
Zeszliśmy na dół a ja czułem się trochę niezręcznie w końcu jakby nie było to wcześniej
całowałem się z jego córką i może doszłoby do czegoś więcej.
-Dzień dobry -Przywitałem się
-Cześć
-Będę się już zbierał -Powiedziałem podchodząc do drzwi
-Tak szybko? -Zapytał ze zdziwieniem
-Jest już późno . Dzisiaj już nie będę zawracał głowy pana córce
-Nie zostaniesz na kolacji? -Zapytała Naty wychodząc z kuchni
-Chciałbym ale nie mogę. Jutro mam sprawdzian i muszę się jeszcze trochę pouczyć
-No dobrze -Podeszła do mnie i musnęła moje usta
-Napisz jak dojdziesz do domu
-Napiszę -Jeszcze raz musnąłem jej malinowe wargi
-Do widzenia -Zwróciłem się do taty mojej dziewczyny
-Do widzenia -Odpowiedział
-Dobranoc ,skarbie -Musnąłem jej czoło
-Dobranoc - Musnęła mój policzek a ja wyszedłem z jej domu.
Przez całą drogę do domu zastanawiałem się czy dobrze zrobiłem zgadzając się na to spotkanie.
Teraz już nie ma odwrotu. Spotkam się z nim i powiem mu co o nim myślę.
Jak to mówią.
Raz kozie śmierć.

*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
No hey!
W końcu przyszłam z nowym rozdziałem 
Krótki
Mam powód do tego żeby pisać krótkie rozdziały
Powodem nie jest szkoła a to ,że zbliżamy się do końca opowiadania
Gdyby rozdział był dłuższy to następny rozdział byłby epilogiem
Jak minęły wakacje?
Przyzwyczaiłam się do wolnego i teraz mam dosyć szkoły

Niestety będzie trzeba się przyzwyczaić bo spędzimy tam 10 miesięcy
Dobra koniec mojego gadania
Teraz trochę o rozdziale
Jak widzicie Maxi sam podjął decyzję o spotkaniu z ojcem
Naty to dobra i wyrozumiała dziewczyna więc nie nalegała
Jak przebiegnie spotkanie?
Tego się dowiecie w następnym rozdziale
Pozdrawiam i całuję
Kocham
~~Ewa
Ps.Piszcie w komach jak spędziliście ostatnie dni wakacji. Jestem ciekawa.
Ja wymyślałam prezent dla najlepszej przyjaciółki a w ostatni dzień przed moim wyjazdem grilowałyśmy a na koniec moja babcia stwierdziła ,że jestem pijana. Mądre.
Ogólnie ? Wakacje były zarąbiste. 
Pomimo kilku kłótni 
Dobra macie mnie już dość.
Papa

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rozdział 26

    *6 tygodni później*
~Naty~
Siedzę na lekcji matematyki ale nie mogę się na niczym skupić .
Zostały mi tylko 2 dni do namówienia Maxiego na spotkanie ze swoim ojcem a ja nawet nie zaczęłam. Dzisiaj po lekcji z nim o tym porozmawiam.
-Natalia? -Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos nauczycielki
-Tak?
-O czym tak zawzięcie rozmyślasz? Bo na pewno nie o matematyce
-Przepraszam.To już się więcej nie powtórzy
-Mam nadzieję
Zaczęłam notować w zeszycie kiedy naprzeciwko mnie znalazła się mała karteczka.
Rozwinęłam ją i rozpoznałam na niej pismo mojej przyjaciółki
,,Co się dzieje?,,
,,Nic,,
Odpisałam i podałam jej karteczkę. Wróciłam do przepisywania zadań z tablicy.
Moje notowanie przerwała karteczka z odpowiedzią.
,,Nie znamy się jeden dzień. Jesteśmy przyjaciółkami.,,
Miała rację zna mnie lepiej niż ktokolwiek. Nie powinnam jej mówić ale jest moją przyjaciółką.
Jest dla mnie jak siostra. Jedyna i nie powtarzalna.
,,Powiem ci na przerwie.Ok?,,
Oddałam jej karteczkę z wiadomością. Włoszka po przeczytaniu odwróciła się w moją stronę i uśmiechnęła się lekko kiwając głową na znak zgody. Posłałam jej szeroki uśmiech i powróciłam do prowadzenia notatek. Kiedy tylko zadzwonił dzwonek wszyscy zerwali się na równe nogi i zaczęli wychodzić z sali. Była to nasza ostatnia lekcja więc zaczęliśmy się zbierać do domu.
-No mów -Powiedziała Fran
-Nikomu nie mów -Skinęła głową zgadzając się -Muszę namówić Maxiego na spotkanie z waszym ojcem
-Naszym ? -Zapytała niedowierzając
-Tak ale nie wiem jak mam mu to powiedzieć
-Masz do tego świetną okazję -Pokazała głową za mnie .
Kiedy się odwróciłam natychmiast tego pożałowałam .Za mną stał Maxi.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś? -Powiedział zły
-Chciałam ale nie wiedziałam jak. Wiem ,że nienawidzisz swojego ojca.
-Najlepiej jak byś mi od razu powiedziała ale to i tak nie zmieniłoby faktu ,że nie chcę go znać -Odwrócił się i wyszedł ze szkoły.
-Przepraszam -Zwróciłam się do Fran a ona tylko pokiwała głową na znak zrozumienia.
Dogoniłam go dopiero na zakręcie. Złapałam za jego nadgarstek co spowodowało mu utrudnienie jakiegokolwiek ruchu. Odwrócił się w moją stronę a ja spojrzałam mu w oczy. Zauważyłam w nich smutek i złość. Był zły na mnie.
-Co? -Nie ukrywał tego ,że był zły
-Porozmawiajmy
-O czym ? O tym ,że ukrywałaś coś przede mną? Swoim chłopakiem.
-Przepraszam - Podeszłam do niego i złapałam za sznurki bluzy  -Porozmawiajmy na spokojnie
-Ehhh no dobrze
-Chodźmy do mnie- Skinął głową i skierowaliśmy się do domu w którym mieszkam razem z tatą od miesiąca.
Kiedy weszliśmy do domu od razu skierowaliśmy się do salonu.
-Chcesz coś do picia? -Zapytałam
-Nie dzięki
-Pójdę po sok i zaraz wracam -Skierowałam się do kuchni. Wracając do salonu zastanawiałam się co mam mu powiedzieć. Przecież i tak wie już wszystko. Tylko jak ja mam go namówić?
-Twojego taty nie ma? -Moje przemyślenia przerwał głos mojego chłopaka.
-Wróci za 2 godziny
-Lepiej ci mieszkać z tatą niż mamą? -Wzruszyłam ramionami
-Mama mi nigdy nic nie zrobiła ale po zdradzie nie zniosłabym jej widoku na co dzień.
-Ale ją kochasz
-Jest moją mamą. Urodziła mnie ale to z tatą zawsze miałam lepszy kontakt.
-Myślałem , że z mamą
-Tak się mogło wydawać ale to właśnie tata poświęcał mi wolny czas kiedy mama pracowała do wieczora. Była z nami na weekendy a czasami wyjeżdżała. Na pewno do swojego kochanka -Zacisnęłam pięści ze złości.
-Przecież twój tata też pracował do późna i wyjeżdżał w delegacje
-Późnej brał wolne żeby spędzić ze mną czas. Przepraszam ,że ci nie powiedziałam od razu ale nie wiedziałam jak.
-Pamiętam jak kiedyś wracałem ze szkoły i  spotkałem go w kawiarni z jakąś blondynką. Z nami nigdy nigdzie nie wychodził . Pomyślałem że to jego koleżanka a parę dni później leżał z nią w jego i mamy łóżku. Wtedy mama nas odebrała z przedszkola bo coś się stało. Błagał ją o wybaczenie. Wybaczyła mu dla nas. Rok temu sytuacja się powtórzyła.
Mama wracając z pracy zaszła do jego biura.  Zastała go w  swoim gabinecie razem z jego asystentką. Była w samym staniku. Mama wzięła rozwód i przeprowadziliśmy się tutaj.
-Dlatego go nienawidzisz?
-Nawet o nas nie walczył
-Przepraszam -Spojrzał na mnie po czym mnie mocno do siebie przytulił .
*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Hey!
Tak beznadziejna Ewa przychodzi z beznadziejnym rozdziałem ale czego innego można było się spodziewać?
Nie dość ,że spóźniony to jeszcze do kitu
Przepraszam za przyśpieszenie opowiadania
Przepraszam za to ,że jest taki beznadziejny
Przepraszam za to ,że spóźniony
Przepraszam za wszystko

Czy Naty uda się namówić Maxiego na spotkanie z ojcem?
Przekonacie się sami
Ps.Zbliżamy się do końca
Pozdrawiam i całuję

Korzystajcie z końca wakacji
~~Ewa












niedziela, 16 sierpnia 2015

Rozdział 25

     *2 tygodnie później*
~Francesca~
Idę przez szkolny korytarz kierując się do wyjścia ze szkoły.
Nagle przy mnie pojawił się Diego.
-Co ty tutaj robisz? -Zapytałam zaskoczona jego obecnością
-Zauważyłem cię i postanowiłem odprowadzić do domu
-A co jeżeli nie chcę?
-Wiem ,że chcesz. W końcu kto by nie chciał być odprowadzonym przez takiego przystojniaka jak ja? Każda laska w szkole o tym marzy. -Zaśmiałam się na jego słowa
-Jednak nie każda
-Ta jasne. Po drodze możemy zajść na lody
-Przekonałeś mnie tymi lodami
Przez całą drogę się z czegoś śmialiśmy.
-Jaki chcesz smak ? -Zapytał Diego kiedy staliśmy w kolejce do budki z lodami
-Czekoladowe
-Co dla pana?
-Dwa lody jednego czekoladowego a drugiego truskawkowego
Diego podał odpowiednią sumę i poszliśmy w stronę mojego domu zajadając się pysznymi lodami.
-Muszę ci coś powiedzieć -Powiedział nagle Diego poważnie
-Słucham ?
-Powiem prosto z mostu. Podobasz mi się i to bardzo -Już otwierałam usta aby coś powiedzieć ale przerwał to nacisk na moje wargi. Odwzajemniłam pocałunek. Po kilku minutach oderwaliśmy się od siebie. Spojrzałam w jego oczy i myślałam ,że utonę ale w porę się ocknęłam.
-Ty mi też się podobasz -Szepnęłam zawstydzona
-Czy zgodziłabyś się zostać moją dziewczyną? -Pokiwałam głową tym samym zgadzając się
-Muszę już iść -Powiedziałam
-Oczywiście ,skarbie -Na te słowa spłonęłam rumieńcem
Zatrzymaliśmy się przed posesją mojego domu.
-Do jutra
-Do jutro -Musnął moje wargi i oddalił się w stronę swojego domu.
Nie wierzę ,ze zostałam dziewczyną Diega Herendeza!

~Naty~
Od godziny rozmawiam z tatą.
-Tak ,tato. -Po raz kolejny próbuję mu wytłumaczyć ,ze oswoiłam się z zaistniałą sytuacją.
-W sądzie postaram się o to abyś zamieszkała ze mną -Uśmiechnęłam się sama do siebie.
Nagle w drzwiach pojawiła się szczęśliwa Fran. Zmarszczyłam brwi zaciekawiona.
-Dobrze ,tato
-Jeżeli będziesz chciała. Do niczego nie będę cię zmuszał.
-Chcę ,tato. Muszę już kończyć
-Dobrze. Kocham cię ,córeczko -Uśmiechnęłam się na jego słowa
-Ja ciebie też
Spojrzałam na Francesce która siedziała przy wyspie kuchennej.
-Tata? -Skinęłam głową -Masz szczęście
-Chce żebym po rozwodzie jego i mamy zamieszkała z nim
-Myślałam ,że jako moja przyszła szwagierka zamieszkasz już z nami na stałe -Uśmiechnęłam się i pokręciłam przecząco głową.
-Opowiadaj
-O czym? -Zapytała zdziwiona
-Nie znamy się jeden dzień
-Nic się nie stało
-Ja tobie mówię wszystko
-Ehh no wiem
-No więc mów
-Nikomu nie powiesz?
-Nie ufasz mi?
-Chodzę z Diego
-Cieszę się razem z tobą.-Przytuliłam ją do siebie.
-Będzie mi ciebie brakować -Powiedziała
-Przecież nigdzie nie wyjeżdżam
-Ale nie będę cię widywała 24 na dobę
-Będziesz przychodziła do mnie a ja do ciebie
-Nie chcę żebyś się wyprowadzała
-Kto się wyprowadza ? -Usłyszałam za sobą głos mojego chłopaka. Podszedł do mnie i musnął moje wargi.
-Naty -Odpowiedziała czarnowłosa
-Zostawiasz nas?
-Po rozwodzie rodziców zamieszkam z tatą
-A nie możesz zostać z nami? -Zapytał obejmując mnie
-To jest wasz dom
-A ty jesteś członkiem rodziny Ponte -Powiedziała moja przyjaciółka
-Będziemy się widywali w szkole
-Ale to nie to samo. Nie będę miał kogo przytulać i komu szeptać słodkich słówek
-Będziesz mógł u mnie zostawać na noc
-Kocham cię -Szepnął mi na ucho a ja się uśmiechnęłam
-Ja ciebie też kocham -Musnęłam jego usta
-A no właśnie szczęścia ,siostrzyczko
-Szczęścia? -Zdziwiła się Włoszka
-No z Diego -Powiedział a ta spłonęła rumieńcem
-Dzięki.Idę do siebie
-No i co zrobiłeś? Zawstydziłeś własną siostrę
-Teraz mamy trochę czasu dla siebie -Powiedział i wbił się w moje wargi.
*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*

Hey! 
Przychodzę z kolejnym beznadziejnym rozdziałem ale do tego chyba powinniście się przyzwyczaić
Macie Diecesce 
Cieszycie się? 
Naty się wyprowadza 
Dobra nie zanudzam
Kocham i całuję :**
Ps.Zapraszam na bloga mojej przyjaciółki
http://ostatniechwilezycia.blogspot.com/ 
~~Ewa
 

środa, 12 sierpnia 2015

Rozdział 24

Podczas robienia obiadu z panią Danielle dużo rozmawiałyśmy. Nie tylko o Fran i Maxim ale też o jej byłym mężu. Jak się okazało od 5 lat prowadził podwójne życie. Opowiedziałam jej także o mojej matce. Jest na prawdę sympatyczną kobietą.
-Mogę ci coś powiedzieć ? -Odezwała sę nagle. Spojrzałam na nią i skinęłam głową.
-Ojciec Maxiego chciałby się z nim spotkać i przedstawić mu swoją nową narzeczoną.
Obawiam się,że Maxi nie będzie chciał iść na te spotkanie. Nie wiem jak mam mu to powiedzieć.
-I chce pani żebym to ja mu to powiedziała? -Pokiwała głową twierdząco
-Maxi go nienawidzi tak samo jak Francesca ale ona widuje się z nim chociaż raz w miesiącu a on
ostatni raz widział go na rozprawie w sądzie. Kiedyś powiedział ,że w dniu jego pogrzebu urządziłby imprezę.
-Postaram się
-Mamy prawie 2 miesiące bo on zabiera swoją rodzinkę na wakacje
-Rodzinkę?
-Ta kobieta spodziewa się jego ...
-Jesteśmy -Przerwał jej krzyk Francesci
-Nie było tematu -Powiedziała mama rodzeństwa i powróciła do mieszania zupy
Zapadła cisza kiedy rodzeństwo pojawiło się w kuchni razem z zakupami.
-Hej -Maxi objął mnie w tali i musnął mój policzek
-Nie chcę wam przeszkadzać gołąbeczki ale moglibyście nakryć do stołu ? -Zapytała mama mojego chłopaka. Skinęłam głową i wyjęłam odpowiednie naczynia.
-O czym rozmawiałaś z moją mamą? -Zapytał Maxi kiedy rozkładaliśmy talerze.
-A co ciekawy?
-Bardzo. Z żadną moją poprzednią dziewczyną nie dogadywała się tak dobrze jak z tobą
-Rozmawialiśmy o takich babskich sprawach.
-O babskich sprawach? -Zapytał podchodząc do mnie. Skinęłam twierdząco głową.
Głupio mi ,że dopiero co zaczęliśmy ze sobą chodzić a ja już go musiałam okłamać.
Wiem ,że nie powinnam ale obiecałam jego mamie.
Nagle poczułam jego gorące usta na swoich. Odwzajemniłam oczywiście pocałunek.
Uwielbiam gdy mnie całuje. Robi to namiętnie ale z czułością.
Całowaliśmy się z kilka minut ale usłyszeliśmy odchrząknięcie. Spojrzeliśmy w stronę osoby która nam przeszkodziła. Tą osobą była mama mojego chłopaka.
-Przepraszam ,że wam przeszkadzam w amorach ale chciałabym już podawać obiad.
-Już kończymy -Powiedziałam i musnęłam wargi mojego ukochanego po czym powróciłam do nakrywania stołu.
Przez cały czas zastanawiam się jak mam mu powiedzieć o wiadomości ,którą przekazała mi jego mama.
-Kochanie?
-Tak?
-Wszystko w porządku? -Zapytał z troską Maxi
-Jasne
-Na pewno ? -Skinęłam głową i powróciłam do jedzenia obiadu.
Jak ja mam mu powiedzieć ,że osoba której nienawidzi chce się z nim spotkać i do tego przedstawić mu swoją narzeczoną ,która jest z nim w ciąży?

*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Hey!
Tak Ewa w końcu pojawia się z rozdziałem
Miał być w niedziele wieczorem ale nie dałam rady
Tamten tydzień był zjebany do tego stopnia ,że ...
A zresztą nie będę wam zanudzała
Czekam na opinie chociaż wiem ,że rozdział nie powala
Następny rozdział nie wiem kiedy będzie
Pozdrawiam i całuję
~~Ewa




sobota, 1 sierpnia 2015

Rozdział 23

                                                Rozdział dedykuje mojej wspaniałej ,księżniczce.
                                 Jesteś wspaniała. Pomimo tego ,że tak wiele o mnie wiesz to jesteś przy mnie.

                               Dziwię ci się ,że ze mną  jeszcze wytrzymujesz. Nasze śpiewanie. 
                             W moim przypadku to fałszowanie. Tańczenie na ulicy. Pijane jeszcze przed.
                            Śmianie się z byle czego. Rozśmieszanie się nawzajem. 
                           Jesteś przy mnie po mimo tego co zrobiłam. Nie zostawiłaś mnie.
                          Pokazałaś ,że jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Moja siostrzyczka.
                         Słowami nie wyrażę jak wspaniała jesteś i jak bardzo cię kocham.
                         Mam nadzieję ,że chociaż trochę ci się spodoba rozdział.

                                   Kocham cię za wszystko. Mój pingwinku. Moja Zuziu.
                                                              Każdy rozdział będzie dla Ciebie.
                                                                            Kocham Cię. 
♥ ♥ ♥
~Naty~
Poderwałam się z wygodnego łóżka kiedy usłyszałam hałas.
Zerknęłam na stronę gdzie zasypiał Maxi. Nikogo nie było.
-Kurde -Usłyszałam głos Maxiego z dołu
Zeszłam po schodach i skierowałam się do kuchni. W pomieszczeniu znalazłam mojego chłopaka ,z mopem.
-Co robisz? -Zapytałam ze śmiechem. Odwrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie.
-Już wstałaś?
-Nie widać?
-A może pójdziesz się jeszcze położyć? -Zapytał i podszedł do mnie
-Już się wyspałam
-A może jednak? -Pociągnął mnie w stronę schodów
-Co ty kombinujesz? -Założyłam ręce piersiach i spojrzałam na niego podejrzliwie
-Ja? Nic -Podrapał się nerwowo po karku
-Ta jasne.
-No idź już -Poganiał mnie
-Nigdzie nie idę
-Proszę ,idź na górę i się połóż
-Nie pójdę dopóki nie wiesz mi o co chodzi
-Jezu. Czy jest coś złego w tym ,że chcę przygotować śniadanie dla dziewczyny ,którą kocham?
-Mam być zazdrosna ? -Spojrzałam na niego z uśmiechem
-Tak -Odwrócił się na pięcie i poszedł do kuchni
Poszłam za nim. To słodkie co chciał zrobić a ja to popsułam.
Stał do mnie tyłem i kroił coś na blacie. Objęłam go i wtuliłam się w jego plecy.
-Przepraszam -Szepnęłam
-Nie masz za co -Odwrócił się w moją stronę i musnął moje wargi.
-To było słodkie a ja to popsułam
-Nie popsułaś. Gdybym nie roztrzaskał talerza z goframi to już dawno jadłabyś śniadanie
-To zrobisz mi te śniadanie?
-A chcesz?
-Tak
-No skoro tak bardzo mnie prosisz to ci je zrobię -Zaśmiałam się i musnęłam jego policzek
Po zjedzonym śniadaniu poszliśmy się ubrać. Teraz siedzimy w salonie i oglądamy jakiś film.
-Kocham cię -Te dwa słowa tak pięknie brzmią wypowiadane przez niego.
Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
-Ja ciebie też kocham -Maxi wbił się w moje usta.
Całowaliśmy się namiętnie i z czułością.
-Dzień dobry -Usłyszeliśmy damski głos i natychmiast się od siebie oderwaliśmy.
W jadalni stała kobieta w średnim wieku. Była bardzo podobna do siostry mojego chłopaka.
-Cześć -Z góry właśnie zeszła Fran. Przytuliłam się z nią na powitanie.
-Mamo?
-Tak? -Kobieta wyłoniła się z kuchni
-To jest Natalia ,moja dziewczyna
-A moja przyjaciółka -Wtrąciła Francesca. Zaśmialiśmy się.
-Miło mi. Danielle mama tej dwójki rozrabiaków.
-Mamo -Powiedziało z wyrzutem rodzeństwo
-Mi również
-Tyle o tobie słyszałam i Maxi w ogóle się nie mylił.
-No widzisz siostrzyczko ,ja przedstawiłem swoją dziewczynę a ty kiedy przedstawisz nam swojego chłopaka?
-Jakiego chłopaka? -Zapytałam ciekawa
-No właśnie -Dodała pani Danielle
-Ja nie mam chłopaka -Zaprzeczyła Włoszka
-A Diego to co?
-To nie jest mój chłopak
-Nie wcale
-No nie
-Ta jasne
-Chyba ja wiem lepiej z kim się spotykam
-Dosyć! -Kłótnię przerwała ich mama - Na lodówce wisi lista zakupów. Ja zostanę z Natalią i zrobimy obiad a wasza dwójka pójdzie i kupi to co trzeba.
-A może Naty chce iść ze mną? -Zadał pytanie mój chłopak
-Ja Natalii krzywdy nie zrobię a ty się zajmij zapełnieniem lodówki
-Chcesz zostać? Czy iść ze mną? -Zapytał mnie
-Mogę zostać
-Ohhh no dobra -Wbił się w moje usta. Całowaliśmy się dość długo.
-Ej! Gołąbeczki -Powiedziała Fran a my się od siebie oderwaliśmy
-Już idę -Musnął jeszcze raz moje usta i wziął swoją bluzę -Kocham cię
-Ja ciebie też kocham

*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*

Hey!
Długo mnie nie było, za co przepraszam.
Przychodzę z nijakim rozdziałem .
Po staram się dodawać rozdziały w każdy weekend.
Jak tam wakacje?
Mam nadzieję.
Pozdrawiam
~~Ewa

poniedziałek, 13 lipca 2015

Notatka

Kochani, przepraszam was!
W tym tygodniu miał być rozdział na właśnie miał
Niestety miałam napisany rozdział na telefonie i kiedy miałam go dodawać to usunął się
Nie zdążę napisać nowego ponieważ jadę na wakacje
Dziękuję wszystkim za komentarze :**
Na prawdę przepraszam
Rozdział pojawi się 31 lipca i obiecuję ,że postaram się aby był długi
Najdłuższy ze wszystkich , dzięki czemu historia szybciej się skończy :)
Przepraszam
Pozdrawiam
Życzę miłych wakacji bo moje dopiero się zaczną :*
~~Ewa

sobota, 4 lipca 2015

Rozdział 22

-Maxi ja ciebie nie ...-Spojrzałam w jego oczy w których widniał smutek -Nie potrafiłabym ciebie nie kochać. Jesteś wspaniały i kochany. Kocham cię. -Spojrzał mi w oczy i wbił się w moje usta.
Pocałunek był czuły a za razem namiętny. Kiedy zabrakło bam powietrza oderwaliśmy się od siebie.
-Uczyniłaś mnie jednym z najszczęśliwszych chłopaków na świecie -Powiedział i okręcił mnie wokół własnej osi.
~Maxi~
Odstawiłem ją na ziemi i musnąłem delikatnie jej wargi.
- Zostaniesz u mnie na noc. -Stwierdziłem
- Nie będę robiła problemów
- To nie problem. Będę się martwił
-Ale...
-Nie przyjmuję odmowy -Przerwałem jej. Westchnęła i się do mnie przytuliła.
Nagle koło nas pojawili się nasi znajomi.
-Idziemy do domu? -Zapytał Fede z przytuloną do siebie Ludmiłą
-Ja się tak nie bawię -Andres tupnął nogą a my spojrzeliśmy na niego z nie zrozumieniem -Każdy ma się do kogo przytulić tylko a nie mam do kogo -Zaśmialiśmy się a ja musnąłem delikatnie wargi mojej księżniczki.
- Widzę ,że coś się tutaj będzie albo już jest -Diego z uśmiechem wskazał na nas
-A pomiędzy tobą a moją siostrą co jest?
-Nic. Jeszcze nic -Uśmiechnął się zalotnie do Fran
-Masz jej nie zranić bo jak to zrobisz to nogi z dupy ci powyrywam i twojego małego przy okazji też
-Nie mam małego
-No przecież nic nie mówię -Zaśmialiśmy się wszyscy
-Ta jasne a kto powiedział ,że urwie mi małego?
-Przecież sam to powiedziałeś
-Nata ja bym ci kazał uważać bo może ciebie też podpuścić
-A ja bym kazał ci uważać na humorki mojej siostry
-Dobra chodźcie już -Powiedział Leon
-No właśnie zimno się robi -Naty okryła się bardziej swoją bluzą. Pocałowałem jej policzek.
-To chodźmy -Splotłem nasze dłonie razem i wziąłem torbę Naty
-Nie musisz -Szepnęła
-Ale chcę -Pocałowałem ją w czoło
Kiedy byliśmy już w domu ,poszedłem z Naty do swojego pokoju.
- Wiesz gdzie jest łazienka? -Pokiwała głową -Chcesz żebym spał w gościnnym czy z tobą?
-Jak ty chcesz -Szepnęła
-Co się dzieje? -Usiadłem obok niej i objąłem ją ramieniem
-Nie chcę być dla ciebie problemem
-Nie jesteś problemem tylko jesteś moją dziewczyną a po za tym -Spojrzałem na nią
-Co ?
-Moja mama chciałaby cię poznać
-To nie jest dobry pomysł
-Dlaczego?
-Nie spodobam się twojej mamie
-Bo?
-Jaka matka by chciała żeby jej syn spotykał się z dziewczyną ,która ma za sobą wątek kryminalny a jej matka zdradziła ojca i mało tego jest w ciąży z tym mężczyzną? Żadna -Odwróciła się do mnie plecami. Usiadłem za nią i objąłem ją swoimi ramionami.
-Ne docenisz swojej wartości -Szepnąłem jej na ucho.
-Ja nie mam żadnej wartości
-Nie pozwalam ci tak mówić. Jesteś wspaniałą dziewczyną. Każda inna po tym co się stało teraz i kiedyś by się załamała ale nie ty się nie dajesz. -Prychnęła na moje słowa
-A dzisiaj to co?
-To była chwila słabości. Nigdy nie poznałem wspanialszej dziewczyny. Masz w sobie coś co mnie do  ciebie przyciąga. Jestem szczęściarzem ,że to właśnie ze mną jesteś. Mam przy sobie ósmy cud świata i będę o niego dbał. A to ,że twoja mama zdradziła twojego tatę to nie twoja wina tylko jej bo straciła rodzinę ,która ją kochała i teraz została sama.
-To nie prawda
-Prawda i się nie wypieraj
-Nie lubię jak ktoś kłamie
-Ja też nie ale w tej chwili mówię najprawdziwszą prawdę -Musnąłem jej szyję
-Kocham cię -Usłyszałem cichy szept mojej dziewczyny
-Ja ciebie też kocham ,kochanie. Idź się umyj i spać -Wstała ,musnęła moje wargi i skierowała się do łazienki. Sam poszedłem do łazienki na dole i wziąłem prysznic. Po powrocie do sypialni Naty siedziała na łóżku i patrzyła na mnie.
-Czekałam na ciebie -Posłałem jej szeroki uśmiech
Podszedłem do niej i musnąłem jej czoło. Położyliśmy się a ja objąłem Naty ramieniem i pocałowałem jej policzek.
-Dobranoc -Powiedziała sennie
-Dobranoc ,skarbie
Przymknąłem oczy i Morfeusz zabrał mnie do swojej krainy.
*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Hej!
U was też tak gorąco?
Ja przez cały czas siedzę w domu i się ochładzam dopiero wieczorem wychodzę na dwór
Jak tam wakacje?
W ankiecie głosowaliście na jeden długi rozdział więc będę pisała trochę dłuższe
Wiem ,że to badziewie
Tylko ktoś tak głupi jak ja mógłby opisywać jeden dzień w kilku rozdziałach
Dobra nie zanudzam
Do następnego
Pozdrawiam i życzę wam wspaniałych wakacji
~~Ewa










niedziela, 28 czerwca 2015

Rozdział 21

-Co powiedziała? -Zapytałem Diego
-Za 15 minut będą
-Ej! Ja nie wiem jak wy ale ja umieram z głodu -Odezwał się Andres
-Dobra to co zamawiamy?
-Może tą największą z szynką?
-Okey. To zrzuta co nie? -Zapytał Fede
-Nie ja stawiam -Powiedział Andres
-Dobrze się czujesz?
-W końcu to ja was tutaj zaprosiłem
-No dobra jak chcesz
-Poczekaj pójdę z tobą -Powiedziała Natalia i wstała ze swojego miejsca
-Czy ty wolisz Andresa ode mnie? -Zapytałem oburzony
-Zawsze i wszędzie. Chodźmy
-Andres weź nam po piwie a dziewczyną po soczku -Powiedział Leon
Naty spojrzała na niego wrogo i poszła z Andresem zamówić pizzę
Po 15 minutach do pizzerii weszły dziewczyny i dosiadły się do naszego stolika.
W końcu do naszego stolika dotarła Naty z Adnresem i naszym zamówieniem.
-Maxi twoja dziewczyna jest taka zawzięta ,że zawsze musi być tak jak ona chce.
-O ile to jest jeszcze moja dziewczyna bo woli ciebie -Powiedziałem
Natalia usiadła obok mnie i się we mnie wtuliła.
-Nie gniewaj się -Spojrzałem na nią beznamiętnie. Po chwili zadzwonił telefon Naty. Kiedy spojrzała na ekran telefonu momentalnie jej mina zmieniła się na złą. Wyłączyła telefon i schowała go do kieszeni w swoich spodniach.
-Maxi wiesz ,że wolę ciebie od Andresa -Szepnęła mi na ucho. Nie odezwałem się.
Naty wstała i skierowała się do wyjścia.
-Przecież ona żartowała -Powiedział Leon
-Wiem ale chcę się z nią trochę po droczyć
-Idź do niej wiesz ,że to nie jej dzień -Odezwała się Fran
-A ty skąd wiesz?
-Ja jej napisałem -Diego spojrzał najpierw na Fran a później na mnie
-Ty do niej pójdziesz czy ja? -Powiedziała moja siostra i wstała ze swojego miejsca -Okej sam wybrałeś
~Naty~
Stałam przed pizzerią i po raz kolejny zaciągłam się dymem papierosa. To zdecydowanie nie mój dzień.
-Nie wiedziałam ,że palisz -Usłyszałam za sobą głos mojej przyjaciółki. Odwróciłam się w jej stronę
-Zaczęłam dzisiaj
-Co się stało? -Pokręciłam tylko głową -Jesteśmy przyjaciółkami. Powiedz mi. Zrobi ci się lepiej
-Ufam ci i wierzę ,że nikomu nie powiesz
-Oczywiście ,że nie
-Moi rodzice się rozstali. Matka jest w ciąży tyle ,że nie z moim tatą.-Po moim policzku spłynęła samotna łza ale poczułam się lepiej ,że mogłam jej to powiedzieć.
-Boże ,skarbie,tak mi przykro -Przytuliła mnie do siebie.
Chyba przez 5 minut tak stałyśmy kiedy przerwał nam głos ,,mojego,, chłopaka. Odsunęłyśmy się od siebie a ja zauważyłam ,że mój papieros już dawno zgasł. Maxi podszedł bliżej nas.
-Po co tutaj przyszyłeś? -Zapytała zła Fran
-Długo nie wracałyście. Myśleliśmy ,że coś się wam stało.
-Nie jesteśmy całe a teraz możesz spadać.
-Fran... -Powiedziałam cicho
-Nie! Kochasz ją ? To się o nią staraj a nie odpuszczasz bo żartowała.
-Ej sis! To ,że zbliża ci się okres to nie moja wina ok?
-Mówię prawdę. A od mojego okresu to się odczep okej? -Powiedziała odchodząc a Maxi uniósł ręce w geście poddania . Zaśmiałam się.
-Wszystko dobrze? -Maxi do mnie podszedł i spojrzał mi w oczy. -Powiedz mi co się stało
-Moja mama jest w ciąży
-To chyba dobrze. Nie chciałaś mieć nigdy rodzeństwa?
-Chciałam. Ale chciałam też żeby miało tego samego ojca co ja
-Kochanie ... -Przerwałam mu
-Nic nie mów po prostu bądź i mnie przytul -Przyciągnął mnie do siebie i przytulił a ja wtuliłam się w niego jeszcze bardziej
-Mogę ci coś powiedzieć? -Szepnął mi do ucha. Pokiwałam twierdząco głową. -Kocham cię
-Maxi ja ciebie nie.....
*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Hey!
Boże jak ten czas szybko leci to już 21 rozdział :)
Dziękuję ,że komentujecie :*
Jak widzicie Naty powiedziała Maxiemu i Fran dlaczego się tak zachowuje
Jak myślicie co odpowie nasza Natalia
Tego dowiecie się w następnym rozdziale
Jeszcze jedno
Na blogu pojawią się dwie ankiety proszę żebyście oddali głos :)
Dziękuję
Papa
~~Ewa






sobota, 27 czerwca 2015

Rozdział 20

Jej widok mnie zszokował. Miała rozmazany makijaż. W jednej ręce trzymała puszkę z piwem w drugiej papierosa a obok niej na ławce leżały jeszcze 2 puszki z piwem.
Usiadłem obok niej i wyrwałem jej z ręki papierosa ale piwa nie zdążyłem i zamoczyła usta w alkoholu.
-Skarbie, co się stało? -Zapytałem obejmując ją i spoglądając na nią.
Ona tylko pokręciła głową i wyjęła kolejnego papierosa ale zdążyłem ją zatrzymać przed zapaleniem go.
-To my was może zostawimy -Powiedział Leon i wstał z ławki a za nim chłopacy.
-Zostańcie -Odezwała się Naty -Proszę -Chłopacy zajęli swoje wcześniejsze miejsce
-Na pewno nie chcesz zostać sama z Maxim? -Zapytał Leon i wziął od niej puszkę z piwem i sam się napił. Spojrzała na nas i się uśmiechnęła. Przytuliłem ją do siebie. Wtuliła się we mnie bardziej.
-Zostaniesz u mnie na noc? -Szepnąłem jej na ucho. Naty pokręciła głową -Dlaczego?
-Nie chcę się narzucać -Szepnęła równie cicho
-Nie będziesz się narzucać. Wręcz przeciwnie będę zaszczycony jeżeli się zgodzisz. To jak?
-Dobrze -Odpowiedziała i pocałowała mnie w policzek
-Co wy na to żebyśmy poszli na pizze ? -Zapytał Andres
-O tej godzinie? -Spojrzał na niego Fede
-No tak tutaj za rogiem jest całodobowa pizzeria
-W sumie możemy iść
-Muszę się doprowadzić do porządku -Powiedziała moja ukochana
-I tak wyglądasz ślicznie -Zarumieniła się i spuściła głowę
-W pizzerii doprowadzisz się do porządku -Odezwał się Diego
Wstaliśmy z ławki i skierowaliśmy się do pizzerii ,która zdaniem Andresa jest jedną z najlepszych.
Na miejscu Naty od razu skierowała się do łazienki. Zastanawia mnie co takiego się wydarzyło.
-Ciekawe co się stało - Zaczął Brodway
-Nie bedę naciskał na nią ale też mnie to ciekawi -Odpowiedziałem
-Ja nie wiem jak wy ale jestem straszne głodny -Spojrzał na nas Andres
-Poczekaj chwilę.  Może zadzwonimy po dziewczyny?
-To dzwoń. Na pewno są u Fran -Diego wyjął telefon i zadzwonił do mojej siostry
Kiedy skończył z nią rozmawiać akurat z łazienki wróciła Naty.
-Już chciałem iść tam po ciebie -Powiedziałem kiedy zajęła miejsce obok mnie
-Taki bohater z ciebie ?
-Dla ciebie mógłbym zrobić wszystko nawet wejść do damskiej łazienki
-Hehe jakiś ty romantyczny
*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*Hey!
Przed wami 20
Rozdział taki jak zawsze (beznadziejny)
Jak tam zakończenie roku?
Jakie średnie?
Moja nie najgorsza ale mogła być
Zaczęły się wakacje tak długo przez nas wyczekiwane
Nie sądziłam ,że będę tęskniła za moją głupią klasą
Z początku nawet łzy się nie pojawiły w moich oczach a później jak żegnałam się z nauczycielką w płacz .
Dobra nie zanudzam papa
A jeszcze jedna sprawa :
Zastanawiam się nad usunięciem drugiego bloga : http://naxilovestor.blogspot.comPapa
Miłych wakacji :)
~~Ewa




sobota, 20 czerwca 2015

Rozdział 19

W nocy obudziły mnie dziwne odgłosy. Spojrzałam na zegarek było po 24. Postanowiłam sprawdzić co to
za odgłosy .
Odgłosy dobiegały z sypialni rodziców. To co tam zobaczyłam zdziwiło mnie mianowicie
tata pakował swoje ubrania do torby a mama siedziała na łóżku i nic nie robiła aby
go zatrzymać.
-Co tutaj się dzieje? -Tata spojrzał na mnie a ja wtedy zauważyłam ,że jest lekko pijany
-Niech ci mamusia wytłumaczy ,skarbie -Tata pocałował mnie w czolo i przytulił do siebie -Kocham cię ,córeczko -Szepnął mi na ucho i wyszedł z domu.
Spojrzałam na moją matkę ale ona nie raczyła mi nic powiedzieć.
-Możesz mi to wyjaśnić?
-Córeczko ....
-Nie córeczko tylko czekam na wyjaśnienia. Dlaczego tata się wyprowadził?
Nie rozumiałam nic z tego.
-Jestem w ciąży -Spojrzałam na nią zszokowana
-I dlatego tata się wyprowadził?
Tata zawsze chciał mieć drugie dziecko ale mama była zajęta pracą.
Nie wiem dlaczego się tak zachował.
-To nie jego dziecko -Na te słowa zesztywniałam
-Zdradziłaś tatę?
-Zakochałam się ...
-Zniszczyłaś naszą rodzinę . Brzydzę się tobą . Jak mogłaś rozbić naszą rodzinę?!
Wbiegłam do swojego pokoju i zaczęłam pakować swoje ubrania.
-Natalia -Nie odezwałam się do niej i nie miałam taki
Przebrałam się ,chwyciłam torbę i wyszłam z domu.
Jak ona mogła ? Zrobić to mi i tacie. Brzydzę się nią. Tata tak bardzo ją kochał.
Poszłam do pobliskiej stacji benzynowej i kupiłam papierosy oraz zgrzewkę piwa.
Byłam taka wkurzona a zarazem zraniona ,że tylko te dwie rzeczy mogły ukoić mój ból i ramiona Maxiego ale musiałam zadowolić się tym co miałam pod ręką.
Po 30 minutach spaliłam z 5 papierosów i wypiłam prawie całą puszkę piwa.
Teraz wiem dlaczego tak dziwnie eis zachowywała przez kilka ostatnich dni.
Nie daleko mnie przechodziła grupka jakiś chłopaków ale nie przejmowałam się i otwarłam kolejne piwo po czym wzięłam 3 duże łyki. Zapaliłam papierosa i zaciągłam się dymem.
~Maxi~
Wracam z chłopakami z baru. Wypiliśmy po dwa piwa a teraz wracamy do domu. Nagle przechodząc obok parku zauważyłem Naty. Moją Naty .
-Chłopaki czy wy też widzicie tam Naty? -Zapytał Andres
-Chodźmy do niej -Powiedziałem i skierowaliśmy się w jej stronę.
*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*

Hej ,kochani :*
Przychodzę z kolejnym rozdziałem z serii tych beznadziejnych
A więc wytłumaczyło się dziwne zachowanie matki Naty
Natka źle to znosi na co wskazuje jej zachowanie
Pierwszy raz pojawiła się perspektywa Maxiego :)
Dobra nie zanudzam
Papa
~~Ewa





Rozdział 18

-Doszłam do wniosku ,że jednak umówię się z tobą -Powiedziałam z uśmiechem a on mnie przytulił
-Ale nie żartujesz? -Zapytał
-Nie! Oczywiście ,że nie ! Nie z takich poważnych rzeczy
-Bardzo mnie to cieszy będę po ciebie o dziewiętnastej dobrze?
-Dobrze -Powiedziałam i musnęłam jego policzek po czym odeszłam w stronę stołówki.
-Hej nie tak szybko! -Złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie a ja pisnęłam zaskoczona co zwróciło uwagę Gustava ,który przechodził obok nas z  jakimiś dziewczynami.
Wygląda na to ,że nie za bardzo przejął się tym jak je oszukał.
-Nie chcę w policzek.
-Taaak? A gdzie?
-Tutaj -wskazał na swoje usta
-Zwolnij trochę! Zostaw coś na wieczór
-Ehh okey! Chodź -Splótł nasze dłonie razem i skierował się w stronę stołówki
Na stołówce wszyscy na nas dziwnie patrzyli ale nie przejmowaliśmy się tym.
Kiedy wzięliśmy lunch i zajęliśmy swoje miejsce Maxi od razu zaczął rozmawiać z chłopakami.
-Jak tam z Maxim? -Szepnęła Fran ale zignorowałam ją -No powiedz coś
-A jak tam z Diego? -Zarumieniła się i ucichła -Przyjdziesz do mnie po 17?
-Oczywiście
                            ~~
Boże za 2 godziny Maxi po mnie przyjdzie a ja jestem jeszcze nie gotowa. Za chwilę ma przyjść Fran i pomóc mi się wyszykować.
Nagle usłyszałam dźwięk dzwonka. Boże to Maxi a ja jeszcze nie jestem gotowa!!!
Nie chwila to na pewno Fran. Poczułam ulgę kiedy za drzwiami stała Fran a nie Maxi.
-Weź mnie więcej tak nie strasz . Wchodź -Powiedziałam
-Spokojnie to nie mój braciszek. Jak ja wychodziłam to go jeszcze w domu nie było
-Chcesz coś pić ?
-Jak masz to sok
-Okey to ty idź do mnie a ja zaraz coś przyniosę
Nalałam soku jabłkowego do szklanek wzięłam jeszcze chrupki i udałam się do mojego pokoju.
Na moim łóżku leżała Fran i pisała coś na telefonie.
-Miałaś mi pomóc się szykować a nie pisać z Diego
-Nie piszę z Diego -Schowała telefon do swoich spodni
-Nie wcale. To pomożesz?
-Oczywiście moja przyszła szwagierko
-To co proponujesz?
-Może najpierw idź weź relaksującą kąpiel a ja ci coś w tym czasie wybiorę
-Dobrze
Oooo tak gorąca kąpiel to było to czego potrzebowałam.
-Naty utopiłaś się tam ? -Usłyszałam pukanie do drzwi
-Nie żyję
-Jeżeli nie chcesz się spóźnić to wychodź -Na te słowa wyszłam natychmiast z wanny i zaczęłam wycierać swoje ciało ręcznikiem.
-To może być?
Wskazała na ten strój:


-Oczywiście ,że tak. Dziękuję kochana -Pocałowałam ją w policzek
-To ubieraj się a ja ci wyprostuję włosy i zrobię makijaż.
Siedziałam w łazience i malowałam paznokcie a Fran prostowała mi włosy.
Po chwili skończyłyśmy wykonywać swoje czynności. Chodziłam podenerwowana po pokoju za chwilę miał przyjść Maxi.
-To ja się zbieram -Powiedziała Fran i zaczęła kierować się do wyjścia -Jutro masz mi wszystko opowiedzieć
-Oczywiście
Po 5 minutach od wyjścia Fran zadzwonił dzwonek. O Boże to na pewno Maxi!
Poszłam otworzyć drzwi a za drzwiami stał Maxi ubrany w biały t-shirt i czarne rurki a w ręce trzymał czerwoną różę.
-Ślicznie wyglądasz -Pocałował mnie w policzek i podał mi różę
-Dziękuję ,ty też niczego sobie -Zamkłam drzwi i poszliśmy do samochodu Maxiego. Otworzył mi drzwi jak prawdziwy dżentelmen.
-Dokąd jedziemy?
-Nie powiedziałem Fran ,która jest moją siostrą a mam powiedzieć tobie?
-No proszę
-Niespodzianka
Dalszą drogę przebyliśmy w ciszy. Po 30 minutach jazdy zatrzymaliśmy się.
-To tutaj ? -Zapytałam ciekawa
-Nie do końca
-Wysiedliśmy z samochodu a ja ujrzałam cudny widok :


-Mam nadzieję ,że nie masz choroby morskiej -Pokręciłam przecząco głową
-To dobrze bo do dalszej części niespodzianki popłyniemy statkiem
Na pokładzie podziwialiśmy widoki jakie nam towarzyszyły. Maxi przez cały czas obejmował mnie ramieniem i czasami szeptał czułe słówka.
-Już dopływamy -Uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam jego policzek
Maxi pomógł mi wyjść. Moim oczom ukazał się kolejny piękny widok ,który zaparł mi dech w piersi:


Jeszcze nikt nigdy nie zrobił dla mnie czegoś takiego.
-Podoba się ? -Szepnął obejmując mnie od tyłu
-Jesteś niesamowity -Przytuliłam go.
Po zjedzeniu dużo rozmawialiśmy a w tle grała  muzyka.
Kiedy z głośników ,które chyba znajdywały się we wnętrz domu popłynęła piosenka

Whitney Houston - I Will Always Love You

 Maxi poprosił mnie do tańca. Oczywiście się zgodziłam.
Podczas tańca Maxi składał czułe pocałunki na moich wargach a ja nie miałam nic przeciwko temu.
Po skończonej randce Maxi zawiózł mnie do domu a w samochodzie nie mogliśmy przestać się całować.
W końcu oderwałam się od niego i wyszłam z samochodu. Weszłam do domu i od razu skierowałam się do swojego pokoju.
Teraz byłam pewna ,że się w nim zakochałam.
*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Cześć!
Przychodzę z tym czymś ale już się do tego chyba zdążyliście przyzwyczaić
Nie umiem opisywać randek :(
W czwartek 18.06.2015 roku minęły 2 miesiące od prowadzenia tego bloga
To były chyba najlepsze 2 miesiące w moim życiu
Dziękuję wam za to ,że ze mną byliście i za to ,że komentowaliście
Poznałam wspaniałe osoby takie jak WY.
W następnym ....
Pff a co ja wam będę mówiła przeczytacie sobie sami 
https://www.youtube.com/watch?v=3JWTaaS7LdU&spfreload=10
Pozdrawiam
~~Ewa


niedziela, 14 czerwca 2015

Rozdział 17

Usłyszałam dźwięk mojego telefonu ,który oznaczał ,że mam nową wiadomość.
Szybko zerknęłam na ekran telefonu i okazało się ,że wiadomość była od Fran
,,Hej kochanie:*, Maxi idzie dzisiaj na dziewiątą więc my chyba się przejdziemy pieszo co?:P,, 
Szybko jej odpisałam
,,Ok:*czekam na ciebie o wpół:*,,. Mama zrobiła mi jajecznice z szynką. Moja ulubiona.
Zjadłam śniadanie, i poszłyśmy z Fran do szkoły.
-I jak?- zapytała Francesca poprawiając swoje pomarańczowe szorty. - Mój kochany braciszek był?
-Był- Powiedziałam.
-I? Wyjaśniłaś mu wszystko?
-Spóźnił się pół godziny!- Krzyknęłam ale i tak byłam szczęśliwa. Nic nie mogło mi popsuć dobrego humoru.
Opowiedziałam Fran wszystko ze szczegółami a ta cieszyła się jak głupia.
Okazało się ,że Fran spędziła wczorajszy wieczór z Diego. No proszę. Coś tu się szykuje.
Na lekcji zastanawiałam się czy Maxi denerwuje się czy się zgodzę czy nie.
Nagle poczułam wibrację mojego telefonu co było dziwne bo rzadko kiedy ktoś do mnie pisał.
Wyjęłam telefon z kieszeni i odblokowałam go po czym przeczytałam wiadomość ,która była od Maxiego
,,Hej śliczna , przemyślałaś już moją propozycję ? :* Maxi,,
Uśmiechnęłam się i zabrałam się za odpisywanie na wiadomość
,,Hej z tego co wiem to miałam ci dać odpowiedź w szkole a Ciebie jeszcze w niej nie ma :) Naty,,
-Co się tak uśmiechasz do tego telefonu?- Zapytała Fran
-Twój braciszek do mnie napisał
-Ahaaa to wszystko wyjaśnia
-Fran ale ty mi pomożesz się przyszykować na tę randkę co nie?
-Oczywiście ,że tak moja szwagierko -Zaśmiałyśmy się
-Dziękuję kochana co ja bym bez ciebie zrobiła
-Zginęła
Kiedy szłam z Fran na stołówkę podszedł do nas Diego , Andres i Maxi
-Mogę ją na chwilę porwać -Zapytał Maxi wskazując na mnie palcem
-Porwać nie ale pożyczyć tak -Powiedziała Fran
Odeszliśmy w stronę szafek. Maxi oparł mnie o jedną z nich i zagrodził mi drogę ucieczki swoimi rękoma.
-Teraz oboje jesteśmy w szkole a ty mi nie uciekniesz
-Co związku z tym?
-Przemyślałaś moją propozycję?
-Tak
-I?
-Doszłam do wniosku ,że jednak .........
*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Hey!
Przychodzę z takim czymś
Ale to żadna nowość ,że przychodzę z badziewiem

Chce wam przedstawić decyzję jaką podjęłam 
 A więc ......
 Zostaję na Bloggerze
 Chciałam wam wszystkim podziękować za to ,że mnie wspieraliście a w szczególności pewnej osobie
Tą osobą jest Lusia wspierała mnie przez cały czas za co dziękuję jej z całego serca ♥
Kochana w większości to twoja zasługa i twoich szantaży :D ♥
Bardzo dziękuję wszystkim i do następnego ♥
 Pozdrawiam
~~Ewa



sobota, 13 czerwca 2015

Rozdział 16

Czekałam na Maxiego już pół godziny. Wkurzyłam się. To tak mu na mnie zależy? Postanowiłam się czegoś napić. Korzystając z tego ,że rodziców nie ma w domu zrobiłam sobie drinka. A propo rodziców... Ostatnio coś z mamą się dzieje. Jest jakąś taka zdezorientowana, i jest częściej w domu.
Po za tym kilka razy złapałam ja na tym jak płakała ale zawsze miała jakąś wymówkę. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. No proszę.
Nie śpiesząc się poszłam otworzyć drzwi. Za drzwiami stał nie kto inny jak sam Maxi. Miał na sobie czarne rurki, biały t-schirt i czarną skórzaną kurtkę.
Trzymał ręce w kieszeniach a jego grzywke tarmosił wiatr na wszystkie strony. Popatrzyłam na niego kpiąco.
-Nie za wcześnie na odwiedziny?
-Naty... Musiałem coś załatwić- Odparł.
-Przez cały dzień? Pół godziny się spóźniłeś- Powiedziałam i popatrzyłam na niego.
-Sorry... To porozmawiamy? - Weszłam do domu nic nie mówiąc. Wiedziałam ,że pójdzie za mną. Usiadłam na kanapie nic nie mówiąc. Usiadł naprzeciw mnie.
-Myślałam ,że bardziej ci zależało żeby usłyszeć ode mnie wyjaśnienia- Powiedziałam. Maxi zdjął kurtkę.
-Zależało mi. Nadal mi zależy. Ale musiałem coś załatwić- Odparł. Przewróciłam oczami.
-Chcesz coś do picia?
-Raczej... - Zaczął ale mu przerwałam.
-To ci zrobię- Powiedziałam i poszłam do kuchni. Wyciągnęłam dwie szklanki i nalałam nam soku. Zaniosłam do salonu.
Maxi siedział na kanapie i gapił się w sufit. Postawiłam szklanki z hukiem na stole.
-Nie chodziłam i nie chodzę z tym śmieciem Gustavem. Zamiast mi uwierzyć to uwierzyłeś jemu. To chyba ja powinnam się obrazić hm? Ale tego nie zrobiłam i pozwoliłam ci stroić fochy.-Westchnęłam - A teraz ci mówię ,że to co wszystkim mówił dookoła Gustav to bujdy. - Powiedziałam.
Maxi nic nie powiedział więc usiadłam i napiłam się soku. Westchnął i na mnie popatrzył.
-Dotarło to do mnie zaraz po tym jak go zjechałaś na oczach całej szkoły-Powiedział i lekko się uśmiechnął.
-Aha...- Powiedziałam. Maxi na mnie spojrzał i usiadł obok mnie.
-Więc skoro nie jesteś z tym całym Gustavem- Powiedział przysuwając się bliżej - To znaczy ,że jesteś wolna...
-Ale z ciebie bystrzak- Mruknęłam.
-A więc skoro jesteś wolna to... Co robisz jutro wieczorem?- Zapytał. Spojrzałam na niego unosząc jedną brew.
-Proponujesz mi randkę?- Zapytałam. Uśmiechnął się i chciał mnie pocałować ale położyłam mu palec na ustach. Zrobił zdziwiona minę a ja zachichotałam.
-Dam ci jutro w szkole odpowiedź- Powiedziałam i cmoknęłam go w policzek. Nie miał zbyt za ciekawej miny za to ja byłam z siebie strasznie zadowolona.
~Następnego dnia~
Rano wstałam i pogoda za oknem mnie urzekła. Nie wiem dlaczego ale miałam niesamowicie dobry humor. Pewnie dlatego ,że dzisiaj miała odbyć się moja randka z Maxim.
To było oczywiste ,że chciałam się z nim umówić ale chciałam go trochę potrzymać w niepewności. Założyłam czarne szorty i białą bokserkę z flagą ameryki.
Włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam sobie nieco mocniejszy makijaż. Zeszłam na dół do salonu. A tam ? Moja mama rozmawiała przez telefon z kimś i była cała w skowronkach. Gdy tylko mnie zobaczyła odłożyła słuchawkę.
-Z kim rozmawiałaś?- Zapytałam zaintrygowana. Mama szybko zerwała się z miejsca i wyciągnęła jajka.
-A... Z koleżanką z pracy. Opowiadała mi jak udała się jej randka- Zaczęła coś tam pod nosem mówić. Nie wiem dlaczego ale miałam wrażenie ,że nie mówi mi prawdy.
-Aha- Mruknęłam.

*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*

Hey!!
Dzisiaj rozdział trochę później ale jest
Jak widzicie u Naxi zaczyna się dziać
Natalii mama coś ukrywa
Co ? Dowiecie się w przyszłych rozdziałach :)

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Powiem wam to teraz chociaż decyzji jeszcze nie podjęłam.
Zastanawiam się nad odejściem z Bloggera
Nie nadaję się do pisania i do prowadzenie bloga
Oczywiście to nie jest pożegnanie ale chcę żebyście o tym wiedzieli
_______________________________________________________________________

Jeszcze jedno !
DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE POD POPRZEDNIM ROZDZIAŁEM  
Do następnego
Pozdrawiam
~~Ewa

niedziela, 7 czerwca 2015

Rozdział 15

Rano gdy wstałam aż nie mogłam się doczekać gdy zobaczę Gustava i go opieprze a Maxiemu to wszystko wytłumaczę. Ubrałam czarne rurki i białą bluzkę z nadrukiem na krótki rękaw i granatową bluzę .Na nogi wsunęłam czarne Vansy . Włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam delikatny makijaż. Zeszłam na dół i zobaczyłam mamę.
Zdziwiłam się.
- Mamo? A co ty tu robisz?- Zapytałam. Mama zmrużyła oczy.
- To tak się cieszysz ,że jestem w domu? A ja ci śniadanie zrobiłam.
- Tak? A co takiego?
- Naleśniki wyobraź sobie- Powiedziała udając ,że jest obrażona. Cmoknęłam w policzek.
- To się bardzo dobrze składa bo jestem bardzo głodna- Powiedziałam siadając przy stole. Zjadłam śniadanie a mama podwiozła mnie do szkoły. Poszłam do swojej szafki. Wymieniłam książki i poszłam pod szafkę Gustava. Oczywiście już tam był a wokół niego wianuszek dziewczyn. Podeszłam bliżej i usłyszałam coś co sprawiło ,że zagotowałam się w środku.
- Przykro mi Mery ale Naty by się załamała gdybym się z tobą umówił. Po za tym bardzo ją kocham- Powiedział. Podeszłam bliżej i stanęłam sobie za nim.
- Może za kilka lat. O ile ja i Natka się nie pobierzemy.
- Słucham? Czy ty się słyszysz kretynie?- Nie wytrzymałam. Co on wygadywał za bzdury. Gustav odwrócił się i spojrzał na mnie. Uśmiechnął się szeroko i chciał mnie przytulić ale nie zdążył bo go spoliczkowałam. Teraz ani trochę się nie bałam. Dookoła nastała cisza jak makiem zasiał. Wszyscy skupili się na tym co robimy.
Gustav zrobił zdziwioną minę. Coś pomiędzy udawanym bólem a złością. Niech się cieszy ,że nie wie co ja czuje.
- Jak możesz wygadywać takie bzdury?! - Wrzasnęłam. Gustav zrobił smutną minę.
- Jakie bzdury? Naty o co chodzi?
- Ty jesteś świrnięty?! Dwa razy się pytałeś czy się z tobą umowie ale ci odmówiłam. Nie wiem jak mogłeś pomyśleć ,że coś między nami może być po tym co mi zrobiłeś. Upokarzaliście mnie przez cały rok a teraz co? Opowiadasz wszystkim jakieś pierdoły ,że jesteśmy razem!- Krzyczałam.
Dziewczyny ,które chciały iść z Gustavem na randkę spojrzały na mnie zdziwione.
- To wy nie jesteście razem?- Spytały. Przewróciłam oczami.
- Nie, nie byłam z tym idiotą, nie jestem z tym idiotą i nie mam zamiaru być z tym idiotą- Powiedziałam i spojrzałam na Gustavo wkurzona.
- Jesteś zwykłym śmieciem- Odparłam i odeszłam.
- Pożałujesz tego Natalia!- Krzyczał za mną ale pokazałam mu środkowy palec. Zobaczyłam ,że na końcu korytarza stoją Fran i Maxi. Podeszłam do nich.
Przywitałam się z Fran i spojrzałam na Maxiego .
- Dzisiaj. Godzina 19.00 wiedzę cię przed moimi drzwiami rozumiesz?- Powiedziałam, złapałam Fran za rękę i poszłyśmy do klasy. Weszłyśmy do środka.
Fran od razu zaczęła paplać.
- Ale mu pojechałaś!- Ekscytowała się.
- Teraz już nie będzie taki pewny siebie jak dawniej! - Dodała
- Jezu, skończ się tak jarać tym. To nic takiego. Ktoś w końcu musiał mu utrzeć nosa- Odparłam. Do klasy weszła nauczycielka.
- Tak, wmawiaj sobie wmawiaj- Odparła. Wyruszyłam ramionami i zadowolona usiadłam na krześle. Świetnie. Gustav załatwiony teraz zostało tylko wytłumaczyć wszystko Maxiemu i przekonać go do siebie.
***************************************************************************
Hej !
Już się przyzwyczaiłam do tego ,że jak wstaję to muszę dodać rozdział więc dodaje
Taki byle jaki ale wy dobrze wiecie ,że ja nie potrafię pisać
Jezu to już 15 nie wierzę w to
Dzisiaj zła i stanowcza Naty
Czy uda jej się wytłumaczyć wszystko Maxiemu ?
Czy w ogóle  Maxi przyjdzie
Tego dowiecie się w 16
Dobra nie zanudzam
Pozdrawiam i do następnego
~~Ewa



piątek, 5 czerwca 2015

Rozdział 14

Fran została u mnie na noc . Rano pożyczyłam jej jakieś swoje ubrania i poszłyśmy razem do szkoły.
Na matematyce Fran dostała esemesa od Maxiego ,Którego mi pokazała
,,Hey ,sis! Nie będzie mnie dzisiaj w szkole bo źle się czuję. Chyba jesteś na tyle duża żeby wrócić sama do domu i nie zabłądzić co?'' Zaśmiałyśmy się obie.
- Ponte, Navarro bo zaraz do tablicy -Powiedziała nauczycielka
- Przepraszamy -Powiedziałyśmy a Fran wzięła się za odpisywanie esemesa
,,Witam ,braciszku! No nie wiem chyba nie zabłądzę :) Jak coś to mi Naty pomoże dojść. Źle się czujesz? Wyczuwam nie złą imprezkę i niezłego kaca ''
Po chwili otrzymała odpowiedź
,,Co ty tak oficjalnie dzisiaj ? Jak nie dojdziesz sama do domu tylko z Natalią to ci dzisiaj GPS -a zamontuje :D"
Zaśmiałyśmy się znowu ale tym razem niestety nie uszło nam to na sucho
- Nie koniec z tymi śmiechami Ponte do tablicy a później Navarro -Powiedziała surowo nauczycielka
Fran spojrzała na mnie i podała mi telefon
- Odpisz mu coś -Szepnęła wstając
- Co?-Zapytałam zaskoczona
- Coś śmiesznego żebyśmy mogły się pośmiać-Rzuciła na odchodne
Zastanawiałam się co napisać aż w końcu postanowiłam mu napisać
,,GPS? Przecież to nie pies :) "
Po chwili przyszła odpowiedź
,,A co wolisz psa ?"
- Ponte siadaj a teraz Navarro zrobi drugą połowę zadania
Podałam Fran telefon i poszłam do tablicy rozwiązać zadanie
Kiedy wracałam na swoje miejsce zadzwonił dzwonek. O tak upragniony dzwonek!
- Napisałaś mu ,że chcę psa? -Zapytała Fran kiedy wychodziłyśmy z sali
- Nie. Kiedyś oglądałam taką bajkę ,,Odlot'' i tam było ,że dziecko powiedziało GPS a dziadek jaki pies? -Zaśmiałyśmy się obie
- Coś tam pamiętam -Powiedziała
Po lekcjach skierowałyśmy się do wyjścia ze szkoły.
- Zapomniałam telefonu z szafki. Poczekasz ? -Zapytałam Fran
- Jasne. Tylko się nie zgub bo będzie GPS -Pogroziła mi palcem . Zaśmiałyśmy się obie a ja pobiegłam do szafki
Kiedy wracałam z telefonem zauważyłam jak Diego i Fran rozmawiają po czym ten odchodzi całując ją w policzek.
- Co to było?-Zapytałam dźgając ją łokciem w żebra
- To Diego
- Nie pytałam kto to tylko co to. Podoba ci się ?
- No co ty !-Wykrzyknęła
- Ja wiem swoje
- No dobra tak troszeczkę
- Troszeczkę ?-Spojrzałam na nią
- Ohhhh bardzo ale nikomu nie mów
- Spokojnie nie powiem w końcu jesteśmy przyjaciółkami
- Mieć taką przyjaciółkę to skarb -Powiedziała przytulając mnie
- Jesteś najlepsza -Powiedziałam do niej i poszłyśmy do naszych miejsc zamieszkania
Przy parku rozstałyśmy się i każda poszła w stronę swojego domu .

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Hey!
Przychodzę z taką byle jaką 14.
Nie ma Naxi w tym rozdziale ale jest Naty i Fran.
W następnym będzie :)
Ohh nie mam pomysłu na notatkę
Pozdrawiam
Papa
~~Ewa







niedziela, 31 maja 2015

Rozdział 13

Spojrzałam na Maxiego nie pewnie.
- Więc?- Zapytałam
- Chciałeś o nas rozmawiać więc słucham. - Maxi rozejrzał się dookoła.
- Chciałem ale nie tutaj chodźmy gdzieś.- Powiedział.
- Nie pada i burzy też nie ma. Przejdźmy się. -Dopowiedział nim zdążyłam odpowiedzieć
- Dobra. - Założyłam kurtkę, buty i wyszliśmy. Przez chwilę szliśmy w milczeniu a ja się zastanawiałam co on wymyśli. W końcu spojrzał na mnie.
- Bardzo cię lubię Naty. Wiem ,że ostatnio nie zachowuje się zbyt fair w stosunku do ciebie ale muszę to wszystko sobie poukładać. Bardzo mi się podobasz.
Jak tylko cię zobaczyłem już mi się spodobałaś ale... Sam nie wiem.
- W końcu jesteś z Gustawem a ja nie...
- Słucham?! -Przerwałam mu - Ja jestem z Gustavem?! -Zapytałam i wskazałam na siebie
- Nie przerywaj mi- Poprosił Maxi.
- Wiem ,że pewnie się kochacie więc nie będę stawał na drodze do waszego szczęścia. - Mocno mnie przytulił a ja byłam zbyt skamieniała by cokolwiek powiedzieć
- Pamiętaj ,że jak ten pajac cię skrzywdzi to ja jestem przy tobie i zawsze będę- Szepnął.
- Maxi ale ja...
- Cii- Położył mi palec na ustach.
- Nic nie mów.
- Posłuchaj mnie...
- Życzę wam szczęścia - Powiedział z lekkim uśmiechem i ruszył do samochodu. Otworzyłam oczy ze zdumienia. Co?!
- Maxi ale ty nic nie rozumiesz!- Krzyczałam gdy wsiadał do samochodu. Nawet na mnie nie spojrzał.
- Nie jestem z Gustavem i nigdy nie będę!- Krzyknęłam ale on już odjechał.
Po moich policzkach potoczyły się łzy. Poszłam do domu i zadzwoniłam po Fran. Przyjechała natychmiast.
- Co się stało?- Zapytała wchodząc do mnie do pokoju.
- Co tam masz?- Wskazałam na reklamówkę którą trzymała w ręce.
- Tu? Lody, chipsy, czekoladę, i parę filmów na poprawę humoru- Powiedziała rozpakowując torbę.
- Więc o co chodzi? -Zapytała ponownie
- Był u mnie Maxi.
- Mój brat? -Przytaknęłam
- Oo i czego chciał?- Zapytała otwierając chipsy.
- Życzył mi szczęścia.
- Jak to? -Zapytała zdziwiona.
- No normalnie. Podobno chodzę z Gustavem. Śmieszne co?- Zapytałam i wzięłam chipsa . Fran popatrzyłą na mnie dziwnie.
-Maxi życzył ci powodzenia w związku z Gustavem? Ale dlaczego? Przecież on cię lubi. Bardzo ,bardzo lubi. Nie rozumiem- Powiedziała głęboko się nad czymś zastanawiając. - Musiało się coś w szkole stać- odparła. Spojrzałam na nią.
- To ty nie byłaś w szkole? - Zapytałam.
- Nie. Nie chciałam iść sama więc nie poszłam. Maxi sam pojechał. - Powiedziała.
- To się musiało coś w szkole wydarzyć bo rano jak jechał to był normalny ale jak wrócił to serio... Bez kija nie podchodź- Odparła. Hm... Coś w szkole.
- Może Gustav mu czegoś nagadał? W końcu chciał się ze mną umówić a ja dwa razy dałam mu kosza.
- Całkiem możliwe- Fran pokiwała głową.
- Powiedział Maxiemu ,że ty i on jesteście razem a Maxi się wkurzył i wrócił do domu. Później jednak sobie wszystko przemyślał i stwierdził ,że pozwoli ci być szczęśliwą- Stwierdziła. Spojrzałam na nią.
- Skąd ty to wszystko wiesz?- Zapytałam. Uśmiechnęła się szeroko i odrzuciła swoje krótkie czarne włosy na plecy.
- W końcu to mój brat- Odparła.
- Jeśli to prawda, to ,że Gustav nagadał Maxiemu takich głupot. To lepiej niech jutro do szkoły nie przychodzi- Stwierdziłam. Fran spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem.
- Czemu?- Zapytała.
- Bo jak ja go spotkań to mu nogi z tyłka powyrywam i coś jeszcze ze spodni -Zaśmiałyśmy się
- Lepiej niech szuka dobrych kiji jeżeli chce chodzić bo bez nich się nie obędzie. - Fran się wyszczerzyła i podniosła rękę. Przybiłyśmy sobie piątki i wzięłyśmy za jedzenie. O tak. Gustav zobaczy co to znaczy mnie wkurzyć.
________________________________________________________________________________
Witam!
13 chyba trochę pechowa :)
Było Naxi i nie ma Naxi
Kiedyś będzie (chyba) :D
Dobra nie zanudzam ♥
Papa i do soboty ♥
~~Ewa

Ps. Do Panna Martin - ♥
Nie gniewam się kochana bo rozumiem to ,że masz obowiązki i wg. ♥

piątek, 29 maja 2015

Rozdział 12


Minęły już dwa tygodnie. Dziś był dzień którego najbardziej się obawiałam. Pierwsza rocznica śmierci Felipe.
Rano wstałam ale nie miałam ochoty iść do szkoły. Napisałam Fran żeby po mnie nie przyjeżdżali. Do dziesiątej leżałam w łóżku i tępo patrzyłam w sufit.
Później wstałam i wzięłam gorąca kąpiel. Ubrałam czarne spodnie, biały sweterek i zeszłam na dół. Robiłam sobie akurat herbatę gdy usłyszałam grzmot.
Wyjrzałam przez okno. Pogoda była okropna, na dworze szaro i deszczowo. Pogoda idealnie pasuje do dzisiejszego dnia. Nie miałam ochoty na nic.
Usiadłam z kubkiem herbaty na kanapie. Pomyślałam o tym jak się poznaliśmy. Był taki uroczy i kochany. Tak troskliwie i czule mnie traktował.
Albo to jak pierwszy raz mnie pocałował. Była prawie taka sama pogoda jak dzisiaj tylko nie było burzy. Mieliśmy się spotkać. Poszłam jego nie było.
Czekałam prawie godzinę. W końcu przyszedł. Krzyczałam, obijałam go pięściami. Na końcu chciałam sobie iść ale mnie złapał za rękę i przyciągnął do siebie.
Po raz pierwszy raz w życiu powiedział mi ,że mnie kocha. Było mi głupio jak by nie było to przed chwilą okładałam go pięściami i le tylko miałam siły.
Jak byliśmy kiedyś na imprezie u jego kolegi ,było pełno kolegów Felipe. Wszyscy się dziwili dlaczego taki chłopak jak On chodzi z taka dziewczyna jak Ja.
Pamiętam ,że Felipe objął mnie opiekuńczo i zapytał się czy mają jakiś problem do jego dziewczyny. To właśnie wtedy tak na prawdę się w nim zakochałam i byliśmy razem. Może udało by mi się go zmienić? Sprawić ,że przestałby ćpać i pić. Ubrałam się ciepło i wyszłam. Szłam powoli zamyślona.
W końcu doszłam do cmentarza i na grób Felipe. Pomnik był z czarnego marmuru. Zimny, ale piękny. Idealnie do niego pasował. Na nagrobku było jego zdjęcie. Felipe był taki przystojny. Szkoda tylko że to zwykła skorupa. Pod zdjęciem był napis 'na zawsze w naszych sercach' pomyślałam ,że Felipe był straszny, ale i tak nigdy go nie zapomnę. Zawsze będzie w moim sercu. Zapaliłam znicz , który kupiłam po drodze i usiadłam na trawie patrząc jak płonie.
~Wieczorem~
Siedziałam przemarznięta pod kocem i piłam herbatę.
- Ja nie wiem! Jak ty mogłaś tyle czasu przesiedzieć na cmentarzu?- Mama się nade mną pastwiła
- Mogłaś dostać zapalenia płuc! -Dramatyzowała
- Mamo uspokój się- Poprosiłam
- Wiesz dlaczego tam siedziałam. - Dodałam. Mama spojrzała na mnie zmartwiona.
- Kochanie- Usiadła obok mnie i przytuliła mocno
- Wiem ,że kochałaś tego chłopaka mimo tego co ci zrobił, ale musisz żyć dalej.
- Żyje mamo- Powiedziałam. Zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Spodziewasz się kogoś?- Zapytałam.
- Nie. Ja nie. A ty? - zapytała i poszła otworzyć. Po chwili wróciła a razem z nią Maxi
- Kochanie masz gościa.
- Cześć- Powiedział siadając obok mnie.
- Cześć- odparłam
- Co ty tu robisz?
- Pomyślałem ,że przyda ci się towarzystwo- Odparł.
- Jak się masz? -Zapytał
- Ujdzie- Odpowiedziałam
- Jak w szkole? -Zapytałam
- Ujdzie- Powiedział a ja się lekko uśmiechnęłam.
- Chora jesteś? -Zapytał z troską
- Nie tylko za długo siedziałam na dworze.
- W taką pogodę!? -Wyruszyłam ramionami przyglądając mu się uważnie.
- Chyba nie po to tu przyszedłeś hm? - Przez chwilę milczał i patrzył w podłogę. Po chwili spojrzał mi w oczy.
- Chciałbym porozmawiać- Odparł.
- O czym?- zapytałam.
- O tobie... O mnie... O nas- powiedział. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Przez chwilę zabrakło mi tchu. Chce porozmawiać o nas. Albo chce to skończyć albo... Chce ze mną być.
_________________________________________________________________________________
¡Hola! ♥
Oddaję 12 w wasze ręce
Wyjątkowo sprawnie  mi poszedł
Czy tylko ja chcę mieć wolne od szkoły ale nie chcę mieć wakacji?
Tak oczywiście , że tylko ja
Proponowane wystawione bo ja już tak
Dobra nie zanudzam
Papa ♥

~~Ewa

niedziela, 24 maja 2015

Rozdział 11

Maxiego. Przyciągnął mnie do siebie po czym mocno wbił się w moje usta.
Byłam tak zaskoczona ,że początkowo nie odwzajemniałam pocałunku ale kiedy dotarło do mnie to co właśnie się dzieje zaczęłam odwzajemniać jego słodki pocałunek a nawet go pogłębiłam. Staliśmy na środku parkietu i całowaliśmy się gdy inni tańczyli.
- Ejj , gołąbeczki idę do stolika bo Diego z chłopakami przyszli a wy sobie nie przeszkadzajcie -Przerwała nam Fran
- Dobra -Odpowiedział Maxi nawet na nią nie patrząc
- Tylko wiecie jak byście mieli ten tego teges to idźcie w bardziej ustronne miejsce
- Boże jaka ty głupia jesteś -Powiedział Maxi spoglądając na nią 
- Pamiętajcie o prezerwatywach -Powiedziała kiedy odchodziła
- Wariatka -Krzyknęłam ze nią
Ona się tylko odwróciła i mi pomachała
- To co teraz robimy ? -Zapytał muskając moje usta
- Nie wiem czekam na propozycję
- Możemy jeszcze trochę po tańczyć przy okazji się trochę po całować -Poruszał śmiesznie brwiami
- A tobie tylko całowanie w głowie
- No jak całujesz się z tak świetną dziewczyną ,która tak samo świetnie całuje to co się dziwisz -Zarumieniłam się na jego słowa
Po 30 minutach postanowiliśmy iść usiąść do stolika .
Chłopacy rozmawiali pomiędzy sobą na temat sportu a my z Fran rozmawiałyśmy o szkole i swoim dzieciństwie.
Z tego wszystkiego najlepsze chyba było to,że Maxi cały czas mnie obejmował.
- Idę do łazienki . Zaraz wracam -Powiedziałam do Fran i wstałam a Maxi spojrzał na mnie
- Gdzie idziesz ?
- Do łazienki , zaraz wrócę
Kiedy wychodziłam zaczepił mnie jakiś obleśny facet po czym pchnął mnie na ścianę i zaczął mnie obmacywać.
Chciałam go odepchnąć ale był za silny. Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy.
Nagle drzwi od łazienki się otwarły a ja ujrzałam w nich Leona . Patrzył na nas zaskoczony ale kiedy zobaczył moje łzy zrozumiał o co chodzi bo podbiegł do mnie i odciągnął go ode mnie po czym uderzył go a ten facet znalazł się na podłodze.
- Nie nauczyli cię ,że kobiety się szanuje? -Zapytał wściekły Leon po czym uderzył go jeszcze raz
- Przez cały wieczór mnie prowokowała
- Prowokowała? Nawet na ciebie nie spojrzała. -Uderzył go jeszcze raz . Nie byłam w stanie nic zrobić byłam w takim szoku moim ciałem zawładnął paraliż.
- Chodź idziemy -Leon podszedł do mnie i objął w pasie po czym wyprowadził mnie z klubu
- Nic ci nie jest?
- Nnnie dzięki tobie
- Nic się nie stało jestem twoim przyjacielem , zawsze możesz na mnie liczyć -Przytuliłam go z całych sił
- Dziękuję -Wyszeptałam
- Poczekaj pójdę po resztę -Puścił mnie i skierował się do wejścia
- Nie ,nie zostawiaj mnie proszę -Powiedziałam zaczynając płakać
- Już. Ciiii -Powiedział przytulając mnie do siebie -Zadzwonię do nich okey? -Pokiwałam głową
Po chwili w drzwiach zobaczyłam Fran i chłopaków szybko podbiegli do nas
- Mała , co się stało? -Zapytała mnie Fran . Pokręciłam głową powstrzymując płacz i przytuliłam się do niej
- Jakiś facet chciał ją zgwałcić w łazience -Powiedział Leon
Maxi patrzył to na mnie a to na Leona
- Jak wyglądał ? -W końcu zapytał
- Co chcesz zrobić ? -Zapytałam. Spojrzał mi w oczy
- Proszę , powiedz jak wyglądał. Musi dostać za to co chciał ci zrobić 
- Ze spokojem złamanie nosa i może czegoś jeszcze ma zapewnione -Odezwał się Leon
- Dzięki. Gdyby nie ty to nie wiem co by się stało -Maxi przytulił go po męsku
- Chodźcie pójdziemy już a Nata zostanie dzisiaj u nas na noc -Powiedziała Fran
- Nie będę spała u siebie -Zaprzeczyłam
- Nie marudź tylko chodź -Powiedział Maxi po czym założył na mnie moją kurtkę i objął mnie mocno w pasie
Po godzinie byłam u Maxiego i Fran w domu.
- Chodź dam ci jakąś moją piżamę -Powiedziała Fran
Mam znacznie lepszy humor dzięki Fran ,która rozbawiła mnie do łez
- Dobra ja idę się umyć
- Tylko się nie utop -Powiedziałam ze śmiechem kiedy wychodziła z pokoju
- Przyniosłem wam coś do jedzenia -Powiedział wchodząc do pokoju Maxi
- Jak się czujesz? -Zapytał siadając obok mnie na łóżku
- Dzięki twojej siostrze bardzo dobrze
- To dobrze. Mogę się z tobą pożegnać?
- Emmm tak . Dlaczego py.... -Przerwał mi pocałunkiem
- Dobranoc ,księżniczko -Powiedział i musnął moje czoło
- Dobranoc ,księciu
Po wyjściu Maxiego z pokoju moje oczy same opadły i zasnęłam nawet sama nie wiem kiedy.

____________________________________________________________________________









Hey!
Przychodzę z 11
Sprawa pocałunku się wyjaśniła
No i mamy Leona jako bohatera
Szczerze nie podoba mi się w żadnym szczególe
Pierwszy rozdział na tym blogu taki długi :)
Pozdrawiam i do soboty
Papa
~~Ewa

Ps.Natalia Vidal to moje GG - 53692798