poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rozdział 26

    *6 tygodni później*
~Naty~
Siedzę na lekcji matematyki ale nie mogę się na niczym skupić .
Zostały mi tylko 2 dni do namówienia Maxiego na spotkanie ze swoim ojcem a ja nawet nie zaczęłam. Dzisiaj po lekcji z nim o tym porozmawiam.
-Natalia? -Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos nauczycielki
-Tak?
-O czym tak zawzięcie rozmyślasz? Bo na pewno nie o matematyce
-Przepraszam.To już się więcej nie powtórzy
-Mam nadzieję
Zaczęłam notować w zeszycie kiedy naprzeciwko mnie znalazła się mała karteczka.
Rozwinęłam ją i rozpoznałam na niej pismo mojej przyjaciółki
,,Co się dzieje?,,
,,Nic,,
Odpisałam i podałam jej karteczkę. Wróciłam do przepisywania zadań z tablicy.
Moje notowanie przerwała karteczka z odpowiedzią.
,,Nie znamy się jeden dzień. Jesteśmy przyjaciółkami.,,
Miała rację zna mnie lepiej niż ktokolwiek. Nie powinnam jej mówić ale jest moją przyjaciółką.
Jest dla mnie jak siostra. Jedyna i nie powtarzalna.
,,Powiem ci na przerwie.Ok?,,
Oddałam jej karteczkę z wiadomością. Włoszka po przeczytaniu odwróciła się w moją stronę i uśmiechnęła się lekko kiwając głową na znak zgody. Posłałam jej szeroki uśmiech i powróciłam do prowadzenia notatek. Kiedy tylko zadzwonił dzwonek wszyscy zerwali się na równe nogi i zaczęli wychodzić z sali. Była to nasza ostatnia lekcja więc zaczęliśmy się zbierać do domu.
-No mów -Powiedziała Fran
-Nikomu nie mów -Skinęła głową zgadzając się -Muszę namówić Maxiego na spotkanie z waszym ojcem
-Naszym ? -Zapytała niedowierzając
-Tak ale nie wiem jak mam mu to powiedzieć
-Masz do tego świetną okazję -Pokazała głową za mnie .
Kiedy się odwróciłam natychmiast tego pożałowałam .Za mną stał Maxi.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś? -Powiedział zły
-Chciałam ale nie wiedziałam jak. Wiem ,że nienawidzisz swojego ojca.
-Najlepiej jak byś mi od razu powiedziała ale to i tak nie zmieniłoby faktu ,że nie chcę go znać -Odwrócił się i wyszedł ze szkoły.
-Przepraszam -Zwróciłam się do Fran a ona tylko pokiwała głową na znak zrozumienia.
Dogoniłam go dopiero na zakręcie. Złapałam za jego nadgarstek co spowodowało mu utrudnienie jakiegokolwiek ruchu. Odwrócił się w moją stronę a ja spojrzałam mu w oczy. Zauważyłam w nich smutek i złość. Był zły na mnie.
-Co? -Nie ukrywał tego ,że był zły
-Porozmawiajmy
-O czym ? O tym ,że ukrywałaś coś przede mną? Swoim chłopakiem.
-Przepraszam - Podeszłam do niego i złapałam za sznurki bluzy  -Porozmawiajmy na spokojnie
-Ehhh no dobrze
-Chodźmy do mnie- Skinął głową i skierowaliśmy się do domu w którym mieszkam razem z tatą od miesiąca.
Kiedy weszliśmy do domu od razu skierowaliśmy się do salonu.
-Chcesz coś do picia? -Zapytałam
-Nie dzięki
-Pójdę po sok i zaraz wracam -Skierowałam się do kuchni. Wracając do salonu zastanawiałam się co mam mu powiedzieć. Przecież i tak wie już wszystko. Tylko jak ja mam go namówić?
-Twojego taty nie ma? -Moje przemyślenia przerwał głos mojego chłopaka.
-Wróci za 2 godziny
-Lepiej ci mieszkać z tatą niż mamą? -Wzruszyłam ramionami
-Mama mi nigdy nic nie zrobiła ale po zdradzie nie zniosłabym jej widoku na co dzień.
-Ale ją kochasz
-Jest moją mamą. Urodziła mnie ale to z tatą zawsze miałam lepszy kontakt.
-Myślałem , że z mamą
-Tak się mogło wydawać ale to właśnie tata poświęcał mi wolny czas kiedy mama pracowała do wieczora. Była z nami na weekendy a czasami wyjeżdżała. Na pewno do swojego kochanka -Zacisnęłam pięści ze złości.
-Przecież twój tata też pracował do późna i wyjeżdżał w delegacje
-Późnej brał wolne żeby spędzić ze mną czas. Przepraszam ,że ci nie powiedziałam od razu ale nie wiedziałam jak.
-Pamiętam jak kiedyś wracałem ze szkoły i  spotkałem go w kawiarni z jakąś blondynką. Z nami nigdy nigdzie nie wychodził . Pomyślałem że to jego koleżanka a parę dni później leżał z nią w jego i mamy łóżku. Wtedy mama nas odebrała z przedszkola bo coś się stało. Błagał ją o wybaczenie. Wybaczyła mu dla nas. Rok temu sytuacja się powtórzyła.
Mama wracając z pracy zaszła do jego biura.  Zastała go w  swoim gabinecie razem z jego asystentką. Była w samym staniku. Mama wzięła rozwód i przeprowadziliśmy się tutaj.
-Dlatego go nienawidzisz?
-Nawet o nas nie walczył
-Przepraszam -Spojrzał na mnie po czym mnie mocno do siebie przytulił .
*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Hey!
Tak beznadziejna Ewa przychodzi z beznadziejnym rozdziałem ale czego innego można było się spodziewać?
Nie dość ,że spóźniony to jeszcze do kitu
Przepraszam za przyśpieszenie opowiadania
Przepraszam za to ,że jest taki beznadziejny
Przepraszam za to ,że spóźniony
Przepraszam za wszystko

Czy Naty uda się namówić Maxiego na spotkanie z ojcem?
Przekonacie się sami
Ps.Zbliżamy się do końca
Pozdrawiam i całuję

Korzystajcie z końca wakacji
~~Ewa












niedziela, 16 sierpnia 2015

Rozdział 25

     *2 tygodnie później*
~Francesca~
Idę przez szkolny korytarz kierując się do wyjścia ze szkoły.
Nagle przy mnie pojawił się Diego.
-Co ty tutaj robisz? -Zapytałam zaskoczona jego obecnością
-Zauważyłem cię i postanowiłem odprowadzić do domu
-A co jeżeli nie chcę?
-Wiem ,że chcesz. W końcu kto by nie chciał być odprowadzonym przez takiego przystojniaka jak ja? Każda laska w szkole o tym marzy. -Zaśmiałam się na jego słowa
-Jednak nie każda
-Ta jasne. Po drodze możemy zajść na lody
-Przekonałeś mnie tymi lodami
Przez całą drogę się z czegoś śmialiśmy.
-Jaki chcesz smak ? -Zapytał Diego kiedy staliśmy w kolejce do budki z lodami
-Czekoladowe
-Co dla pana?
-Dwa lody jednego czekoladowego a drugiego truskawkowego
Diego podał odpowiednią sumę i poszliśmy w stronę mojego domu zajadając się pysznymi lodami.
-Muszę ci coś powiedzieć -Powiedział nagle Diego poważnie
-Słucham ?
-Powiem prosto z mostu. Podobasz mi się i to bardzo -Już otwierałam usta aby coś powiedzieć ale przerwał to nacisk na moje wargi. Odwzajemniłam pocałunek. Po kilku minutach oderwaliśmy się od siebie. Spojrzałam w jego oczy i myślałam ,że utonę ale w porę się ocknęłam.
-Ty mi też się podobasz -Szepnęłam zawstydzona
-Czy zgodziłabyś się zostać moją dziewczyną? -Pokiwałam głową tym samym zgadzając się
-Muszę już iść -Powiedziałam
-Oczywiście ,skarbie -Na te słowa spłonęłam rumieńcem
Zatrzymaliśmy się przed posesją mojego domu.
-Do jutra
-Do jutro -Musnął moje wargi i oddalił się w stronę swojego domu.
Nie wierzę ,ze zostałam dziewczyną Diega Herendeza!

~Naty~
Od godziny rozmawiam z tatą.
-Tak ,tato. -Po raz kolejny próbuję mu wytłumaczyć ,ze oswoiłam się z zaistniałą sytuacją.
-W sądzie postaram się o to abyś zamieszkała ze mną -Uśmiechnęłam się sama do siebie.
Nagle w drzwiach pojawiła się szczęśliwa Fran. Zmarszczyłam brwi zaciekawiona.
-Dobrze ,tato
-Jeżeli będziesz chciała. Do niczego nie będę cię zmuszał.
-Chcę ,tato. Muszę już kończyć
-Dobrze. Kocham cię ,córeczko -Uśmiechnęłam się na jego słowa
-Ja ciebie też
Spojrzałam na Francesce która siedziała przy wyspie kuchennej.
-Tata? -Skinęłam głową -Masz szczęście
-Chce żebym po rozwodzie jego i mamy zamieszkała z nim
-Myślałam ,że jako moja przyszła szwagierka zamieszkasz już z nami na stałe -Uśmiechnęłam się i pokręciłam przecząco głową.
-Opowiadaj
-O czym? -Zapytała zdziwiona
-Nie znamy się jeden dzień
-Nic się nie stało
-Ja tobie mówię wszystko
-Ehh no wiem
-No więc mów
-Nikomu nie powiesz?
-Nie ufasz mi?
-Chodzę z Diego
-Cieszę się razem z tobą.-Przytuliłam ją do siebie.
-Będzie mi ciebie brakować -Powiedziała
-Przecież nigdzie nie wyjeżdżam
-Ale nie będę cię widywała 24 na dobę
-Będziesz przychodziła do mnie a ja do ciebie
-Nie chcę żebyś się wyprowadzała
-Kto się wyprowadza ? -Usłyszałam za sobą głos mojego chłopaka. Podszedł do mnie i musnął moje wargi.
-Naty -Odpowiedziała czarnowłosa
-Zostawiasz nas?
-Po rozwodzie rodziców zamieszkam z tatą
-A nie możesz zostać z nami? -Zapytał obejmując mnie
-To jest wasz dom
-A ty jesteś członkiem rodziny Ponte -Powiedziała moja przyjaciółka
-Będziemy się widywali w szkole
-Ale to nie to samo. Nie będę miał kogo przytulać i komu szeptać słodkich słówek
-Będziesz mógł u mnie zostawać na noc
-Kocham cię -Szepnął mi na ucho a ja się uśmiechnęłam
-Ja ciebie też kocham -Musnęłam jego usta
-A no właśnie szczęścia ,siostrzyczko
-Szczęścia? -Zdziwiła się Włoszka
-No z Diego -Powiedział a ta spłonęła rumieńcem
-Dzięki.Idę do siebie
-No i co zrobiłeś? Zawstydziłeś własną siostrę
-Teraz mamy trochę czasu dla siebie -Powiedział i wbił się w moje wargi.
*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*

Hey! 
Przychodzę z kolejnym beznadziejnym rozdziałem ale do tego chyba powinniście się przyzwyczaić
Macie Diecesce 
Cieszycie się? 
Naty się wyprowadza 
Dobra nie zanudzam
Kocham i całuję :**
Ps.Zapraszam na bloga mojej przyjaciółki
http://ostatniechwilezycia.blogspot.com/ 
~~Ewa
 

środa, 12 sierpnia 2015

Rozdział 24

Podczas robienia obiadu z panią Danielle dużo rozmawiałyśmy. Nie tylko o Fran i Maxim ale też o jej byłym mężu. Jak się okazało od 5 lat prowadził podwójne życie. Opowiedziałam jej także o mojej matce. Jest na prawdę sympatyczną kobietą.
-Mogę ci coś powiedzieć ? -Odezwała sę nagle. Spojrzałam na nią i skinęłam głową.
-Ojciec Maxiego chciałby się z nim spotkać i przedstawić mu swoją nową narzeczoną.
Obawiam się,że Maxi nie będzie chciał iść na te spotkanie. Nie wiem jak mam mu to powiedzieć.
-I chce pani żebym to ja mu to powiedziała? -Pokiwała głową twierdząco
-Maxi go nienawidzi tak samo jak Francesca ale ona widuje się z nim chociaż raz w miesiącu a on
ostatni raz widział go na rozprawie w sądzie. Kiedyś powiedział ,że w dniu jego pogrzebu urządziłby imprezę.
-Postaram się
-Mamy prawie 2 miesiące bo on zabiera swoją rodzinkę na wakacje
-Rodzinkę?
-Ta kobieta spodziewa się jego ...
-Jesteśmy -Przerwał jej krzyk Francesci
-Nie było tematu -Powiedziała mama rodzeństwa i powróciła do mieszania zupy
Zapadła cisza kiedy rodzeństwo pojawiło się w kuchni razem z zakupami.
-Hej -Maxi objął mnie w tali i musnął mój policzek
-Nie chcę wam przeszkadzać gołąbeczki ale moglibyście nakryć do stołu ? -Zapytała mama mojego chłopaka. Skinęłam głową i wyjęłam odpowiednie naczynia.
-O czym rozmawiałaś z moją mamą? -Zapytał Maxi kiedy rozkładaliśmy talerze.
-A co ciekawy?
-Bardzo. Z żadną moją poprzednią dziewczyną nie dogadywała się tak dobrze jak z tobą
-Rozmawialiśmy o takich babskich sprawach.
-O babskich sprawach? -Zapytał podchodząc do mnie. Skinęłam twierdząco głową.
Głupio mi ,że dopiero co zaczęliśmy ze sobą chodzić a ja już go musiałam okłamać.
Wiem ,że nie powinnam ale obiecałam jego mamie.
Nagle poczułam jego gorące usta na swoich. Odwzajemniłam oczywiście pocałunek.
Uwielbiam gdy mnie całuje. Robi to namiętnie ale z czułością.
Całowaliśmy się z kilka minut ale usłyszeliśmy odchrząknięcie. Spojrzeliśmy w stronę osoby która nam przeszkodziła. Tą osobą była mama mojego chłopaka.
-Przepraszam ,że wam przeszkadzam w amorach ale chciałabym już podawać obiad.
-Już kończymy -Powiedziałam i musnęłam wargi mojego ukochanego po czym powróciłam do nakrywania stołu.
Przez cały czas zastanawiam się jak mam mu powiedzieć o wiadomości ,którą przekazała mi jego mama.
-Kochanie?
-Tak?
-Wszystko w porządku? -Zapytał z troską Maxi
-Jasne
-Na pewno ? -Skinęłam głową i powróciłam do jedzenia obiadu.
Jak ja mam mu powiedzieć ,że osoba której nienawidzi chce się z nim spotkać i do tego przedstawić mu swoją narzeczoną ,która jest z nim w ciąży?

*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Hey!
Tak Ewa w końcu pojawia się z rozdziałem
Miał być w niedziele wieczorem ale nie dałam rady
Tamten tydzień był zjebany do tego stopnia ,że ...
A zresztą nie będę wam zanudzała
Czekam na opinie chociaż wiem ,że rozdział nie powala
Następny rozdział nie wiem kiedy będzie
Pozdrawiam i całuję
~~Ewa




sobota, 1 sierpnia 2015

Rozdział 23

                                                Rozdział dedykuje mojej wspaniałej ,księżniczce.
                                 Jesteś wspaniała. Pomimo tego ,że tak wiele o mnie wiesz to jesteś przy mnie.

                               Dziwię ci się ,że ze mną  jeszcze wytrzymujesz. Nasze śpiewanie. 
                             W moim przypadku to fałszowanie. Tańczenie na ulicy. Pijane jeszcze przed.
                            Śmianie się z byle czego. Rozśmieszanie się nawzajem. 
                           Jesteś przy mnie po mimo tego co zrobiłam. Nie zostawiłaś mnie.
                          Pokazałaś ,że jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Moja siostrzyczka.
                         Słowami nie wyrażę jak wspaniała jesteś i jak bardzo cię kocham.
                         Mam nadzieję ,że chociaż trochę ci się spodoba rozdział.

                                   Kocham cię za wszystko. Mój pingwinku. Moja Zuziu.
                                                              Każdy rozdział będzie dla Ciebie.
                                                                            Kocham Cię. 
♥ ♥ ♥
~Naty~
Poderwałam się z wygodnego łóżka kiedy usłyszałam hałas.
Zerknęłam na stronę gdzie zasypiał Maxi. Nikogo nie było.
-Kurde -Usłyszałam głos Maxiego z dołu
Zeszłam po schodach i skierowałam się do kuchni. W pomieszczeniu znalazłam mojego chłopaka ,z mopem.
-Co robisz? -Zapytałam ze śmiechem. Odwrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie.
-Już wstałaś?
-Nie widać?
-A może pójdziesz się jeszcze położyć? -Zapytał i podszedł do mnie
-Już się wyspałam
-A może jednak? -Pociągnął mnie w stronę schodów
-Co ty kombinujesz? -Założyłam ręce piersiach i spojrzałam na niego podejrzliwie
-Ja? Nic -Podrapał się nerwowo po karku
-Ta jasne.
-No idź już -Poganiał mnie
-Nigdzie nie idę
-Proszę ,idź na górę i się połóż
-Nie pójdę dopóki nie wiesz mi o co chodzi
-Jezu. Czy jest coś złego w tym ,że chcę przygotować śniadanie dla dziewczyny ,którą kocham?
-Mam być zazdrosna ? -Spojrzałam na niego z uśmiechem
-Tak -Odwrócił się na pięcie i poszedł do kuchni
Poszłam za nim. To słodkie co chciał zrobić a ja to popsułam.
Stał do mnie tyłem i kroił coś na blacie. Objęłam go i wtuliłam się w jego plecy.
-Przepraszam -Szepnęłam
-Nie masz za co -Odwrócił się w moją stronę i musnął moje wargi.
-To było słodkie a ja to popsułam
-Nie popsułaś. Gdybym nie roztrzaskał talerza z goframi to już dawno jadłabyś śniadanie
-To zrobisz mi te śniadanie?
-A chcesz?
-Tak
-No skoro tak bardzo mnie prosisz to ci je zrobię -Zaśmiałam się i musnęłam jego policzek
Po zjedzonym śniadaniu poszliśmy się ubrać. Teraz siedzimy w salonie i oglądamy jakiś film.
-Kocham cię -Te dwa słowa tak pięknie brzmią wypowiadane przez niego.
Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
-Ja ciebie też kocham -Maxi wbił się w moje usta.
Całowaliśmy się namiętnie i z czułością.
-Dzień dobry -Usłyszeliśmy damski głos i natychmiast się od siebie oderwaliśmy.
W jadalni stała kobieta w średnim wieku. Była bardzo podobna do siostry mojego chłopaka.
-Cześć -Z góry właśnie zeszła Fran. Przytuliłam się z nią na powitanie.
-Mamo?
-Tak? -Kobieta wyłoniła się z kuchni
-To jest Natalia ,moja dziewczyna
-A moja przyjaciółka -Wtrąciła Francesca. Zaśmialiśmy się.
-Miło mi. Danielle mama tej dwójki rozrabiaków.
-Mamo -Powiedziało z wyrzutem rodzeństwo
-Mi również
-Tyle o tobie słyszałam i Maxi w ogóle się nie mylił.
-No widzisz siostrzyczko ,ja przedstawiłem swoją dziewczynę a ty kiedy przedstawisz nam swojego chłopaka?
-Jakiego chłopaka? -Zapytałam ciekawa
-No właśnie -Dodała pani Danielle
-Ja nie mam chłopaka -Zaprzeczyła Włoszka
-A Diego to co?
-To nie jest mój chłopak
-Nie wcale
-No nie
-Ta jasne
-Chyba ja wiem lepiej z kim się spotykam
-Dosyć! -Kłótnię przerwała ich mama - Na lodówce wisi lista zakupów. Ja zostanę z Natalią i zrobimy obiad a wasza dwójka pójdzie i kupi to co trzeba.
-A może Naty chce iść ze mną? -Zadał pytanie mój chłopak
-Ja Natalii krzywdy nie zrobię a ty się zajmij zapełnieniem lodówki
-Chcesz zostać? Czy iść ze mną? -Zapytał mnie
-Mogę zostać
-Ohhh no dobra -Wbił się w moje usta. Całowaliśmy się dość długo.
-Ej! Gołąbeczki -Powiedziała Fran a my się od siebie oderwaliśmy
-Już idę -Musnął jeszcze raz moje usta i wziął swoją bluzę -Kocham cię
-Ja ciebie też kocham

*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*

Hey!
Długo mnie nie było, za co przepraszam.
Przychodzę z nijakim rozdziałem .
Po staram się dodawać rozdziały w każdy weekend.
Jak tam wakacje?
Mam nadzieję.
Pozdrawiam
~~Ewa