niedziela, 31 maja 2015

Rozdział 13

Spojrzałam na Maxiego nie pewnie.
- Więc?- Zapytałam
- Chciałeś o nas rozmawiać więc słucham. - Maxi rozejrzał się dookoła.
- Chciałem ale nie tutaj chodźmy gdzieś.- Powiedział.
- Nie pada i burzy też nie ma. Przejdźmy się. -Dopowiedział nim zdążyłam odpowiedzieć
- Dobra. - Założyłam kurtkę, buty i wyszliśmy. Przez chwilę szliśmy w milczeniu a ja się zastanawiałam co on wymyśli. W końcu spojrzał na mnie.
- Bardzo cię lubię Naty. Wiem ,że ostatnio nie zachowuje się zbyt fair w stosunku do ciebie ale muszę to wszystko sobie poukładać. Bardzo mi się podobasz.
Jak tylko cię zobaczyłem już mi się spodobałaś ale... Sam nie wiem.
- W końcu jesteś z Gustawem a ja nie...
- Słucham?! -Przerwałam mu - Ja jestem z Gustavem?! -Zapytałam i wskazałam na siebie
- Nie przerywaj mi- Poprosił Maxi.
- Wiem ,że pewnie się kochacie więc nie będę stawał na drodze do waszego szczęścia. - Mocno mnie przytulił a ja byłam zbyt skamieniała by cokolwiek powiedzieć
- Pamiętaj ,że jak ten pajac cię skrzywdzi to ja jestem przy tobie i zawsze będę- Szepnął.
- Maxi ale ja...
- Cii- Położył mi palec na ustach.
- Nic nie mów.
- Posłuchaj mnie...
- Życzę wam szczęścia - Powiedział z lekkim uśmiechem i ruszył do samochodu. Otworzyłam oczy ze zdumienia. Co?!
- Maxi ale ty nic nie rozumiesz!- Krzyczałam gdy wsiadał do samochodu. Nawet na mnie nie spojrzał.
- Nie jestem z Gustavem i nigdy nie będę!- Krzyknęłam ale on już odjechał.
Po moich policzkach potoczyły się łzy. Poszłam do domu i zadzwoniłam po Fran. Przyjechała natychmiast.
- Co się stało?- Zapytała wchodząc do mnie do pokoju.
- Co tam masz?- Wskazałam na reklamówkę którą trzymała w ręce.
- Tu? Lody, chipsy, czekoladę, i parę filmów na poprawę humoru- Powiedziała rozpakowując torbę.
- Więc o co chodzi? -Zapytała ponownie
- Był u mnie Maxi.
- Mój brat? -Przytaknęłam
- Oo i czego chciał?- Zapytała otwierając chipsy.
- Życzył mi szczęścia.
- Jak to? -Zapytała zdziwiona.
- No normalnie. Podobno chodzę z Gustavem. Śmieszne co?- Zapytałam i wzięłam chipsa . Fran popatrzyłą na mnie dziwnie.
-Maxi życzył ci powodzenia w związku z Gustavem? Ale dlaczego? Przecież on cię lubi. Bardzo ,bardzo lubi. Nie rozumiem- Powiedziała głęboko się nad czymś zastanawiając. - Musiało się coś w szkole stać- odparła. Spojrzałam na nią.
- To ty nie byłaś w szkole? - Zapytałam.
- Nie. Nie chciałam iść sama więc nie poszłam. Maxi sam pojechał. - Powiedziała.
- To się musiało coś w szkole wydarzyć bo rano jak jechał to był normalny ale jak wrócił to serio... Bez kija nie podchodź- Odparła. Hm... Coś w szkole.
- Może Gustav mu czegoś nagadał? W końcu chciał się ze mną umówić a ja dwa razy dałam mu kosza.
- Całkiem możliwe- Fran pokiwała głową.
- Powiedział Maxiemu ,że ty i on jesteście razem a Maxi się wkurzył i wrócił do domu. Później jednak sobie wszystko przemyślał i stwierdził ,że pozwoli ci być szczęśliwą- Stwierdziła. Spojrzałam na nią.
- Skąd ty to wszystko wiesz?- Zapytałam. Uśmiechnęła się szeroko i odrzuciła swoje krótkie czarne włosy na plecy.
- W końcu to mój brat- Odparła.
- Jeśli to prawda, to ,że Gustav nagadał Maxiemu takich głupot. To lepiej niech jutro do szkoły nie przychodzi- Stwierdziłam. Fran spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem.
- Czemu?- Zapytała.
- Bo jak ja go spotkań to mu nogi z tyłka powyrywam i coś jeszcze ze spodni -Zaśmiałyśmy się
- Lepiej niech szuka dobrych kiji jeżeli chce chodzić bo bez nich się nie obędzie. - Fran się wyszczerzyła i podniosła rękę. Przybiłyśmy sobie piątki i wzięłyśmy za jedzenie. O tak. Gustav zobaczy co to znaczy mnie wkurzyć.
________________________________________________________________________________
Witam!
13 chyba trochę pechowa :)
Było Naxi i nie ma Naxi
Kiedyś będzie (chyba) :D
Dobra nie zanudzam ♥
Papa i do soboty ♥
~~Ewa

Ps. Do Panna Martin - ♥
Nie gniewam się kochana bo rozumiem to ,że masz obowiązki i wg. ♥

piątek, 29 maja 2015

Rozdział 12


Minęły już dwa tygodnie. Dziś był dzień którego najbardziej się obawiałam. Pierwsza rocznica śmierci Felipe.
Rano wstałam ale nie miałam ochoty iść do szkoły. Napisałam Fran żeby po mnie nie przyjeżdżali. Do dziesiątej leżałam w łóżku i tępo patrzyłam w sufit.
Później wstałam i wzięłam gorąca kąpiel. Ubrałam czarne spodnie, biały sweterek i zeszłam na dół. Robiłam sobie akurat herbatę gdy usłyszałam grzmot.
Wyjrzałam przez okno. Pogoda była okropna, na dworze szaro i deszczowo. Pogoda idealnie pasuje do dzisiejszego dnia. Nie miałam ochoty na nic.
Usiadłam z kubkiem herbaty na kanapie. Pomyślałam o tym jak się poznaliśmy. Był taki uroczy i kochany. Tak troskliwie i czule mnie traktował.
Albo to jak pierwszy raz mnie pocałował. Była prawie taka sama pogoda jak dzisiaj tylko nie było burzy. Mieliśmy się spotkać. Poszłam jego nie było.
Czekałam prawie godzinę. W końcu przyszedł. Krzyczałam, obijałam go pięściami. Na końcu chciałam sobie iść ale mnie złapał za rękę i przyciągnął do siebie.
Po raz pierwszy raz w życiu powiedział mi ,że mnie kocha. Było mi głupio jak by nie było to przed chwilą okładałam go pięściami i le tylko miałam siły.
Jak byliśmy kiedyś na imprezie u jego kolegi ,było pełno kolegów Felipe. Wszyscy się dziwili dlaczego taki chłopak jak On chodzi z taka dziewczyna jak Ja.
Pamiętam ,że Felipe objął mnie opiekuńczo i zapytał się czy mają jakiś problem do jego dziewczyny. To właśnie wtedy tak na prawdę się w nim zakochałam i byliśmy razem. Może udało by mi się go zmienić? Sprawić ,że przestałby ćpać i pić. Ubrałam się ciepło i wyszłam. Szłam powoli zamyślona.
W końcu doszłam do cmentarza i na grób Felipe. Pomnik był z czarnego marmuru. Zimny, ale piękny. Idealnie do niego pasował. Na nagrobku było jego zdjęcie. Felipe był taki przystojny. Szkoda tylko że to zwykła skorupa. Pod zdjęciem był napis 'na zawsze w naszych sercach' pomyślałam ,że Felipe był straszny, ale i tak nigdy go nie zapomnę. Zawsze będzie w moim sercu. Zapaliłam znicz , który kupiłam po drodze i usiadłam na trawie patrząc jak płonie.
~Wieczorem~
Siedziałam przemarznięta pod kocem i piłam herbatę.
- Ja nie wiem! Jak ty mogłaś tyle czasu przesiedzieć na cmentarzu?- Mama się nade mną pastwiła
- Mogłaś dostać zapalenia płuc! -Dramatyzowała
- Mamo uspokój się- Poprosiłam
- Wiesz dlaczego tam siedziałam. - Dodałam. Mama spojrzała na mnie zmartwiona.
- Kochanie- Usiadła obok mnie i przytuliła mocno
- Wiem ,że kochałaś tego chłopaka mimo tego co ci zrobił, ale musisz żyć dalej.
- Żyje mamo- Powiedziałam. Zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Spodziewasz się kogoś?- Zapytałam.
- Nie. Ja nie. A ty? - zapytała i poszła otworzyć. Po chwili wróciła a razem z nią Maxi
- Kochanie masz gościa.
- Cześć- Powiedział siadając obok mnie.
- Cześć- odparłam
- Co ty tu robisz?
- Pomyślałem ,że przyda ci się towarzystwo- Odparł.
- Jak się masz? -Zapytał
- Ujdzie- Odpowiedziałam
- Jak w szkole? -Zapytałam
- Ujdzie- Powiedział a ja się lekko uśmiechnęłam.
- Chora jesteś? -Zapytał z troską
- Nie tylko za długo siedziałam na dworze.
- W taką pogodę!? -Wyruszyłam ramionami przyglądając mu się uważnie.
- Chyba nie po to tu przyszedłeś hm? - Przez chwilę milczał i patrzył w podłogę. Po chwili spojrzał mi w oczy.
- Chciałbym porozmawiać- Odparł.
- O czym?- zapytałam.
- O tobie... O mnie... O nas- powiedział. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Przez chwilę zabrakło mi tchu. Chce porozmawiać o nas. Albo chce to skończyć albo... Chce ze mną być.
_________________________________________________________________________________
¡Hola! ♥
Oddaję 12 w wasze ręce
Wyjątkowo sprawnie  mi poszedł
Czy tylko ja chcę mieć wolne od szkoły ale nie chcę mieć wakacji?
Tak oczywiście , że tylko ja
Proponowane wystawione bo ja już tak
Dobra nie zanudzam
Papa ♥

~~Ewa

niedziela, 24 maja 2015

Rozdział 11

Maxiego. Przyciągnął mnie do siebie po czym mocno wbił się w moje usta.
Byłam tak zaskoczona ,że początkowo nie odwzajemniałam pocałunku ale kiedy dotarło do mnie to co właśnie się dzieje zaczęłam odwzajemniać jego słodki pocałunek a nawet go pogłębiłam. Staliśmy na środku parkietu i całowaliśmy się gdy inni tańczyli.
- Ejj , gołąbeczki idę do stolika bo Diego z chłopakami przyszli a wy sobie nie przeszkadzajcie -Przerwała nam Fran
- Dobra -Odpowiedział Maxi nawet na nią nie patrząc
- Tylko wiecie jak byście mieli ten tego teges to idźcie w bardziej ustronne miejsce
- Boże jaka ty głupia jesteś -Powiedział Maxi spoglądając na nią 
- Pamiętajcie o prezerwatywach -Powiedziała kiedy odchodziła
- Wariatka -Krzyknęłam ze nią
Ona się tylko odwróciła i mi pomachała
- To co teraz robimy ? -Zapytał muskając moje usta
- Nie wiem czekam na propozycję
- Możemy jeszcze trochę po tańczyć przy okazji się trochę po całować -Poruszał śmiesznie brwiami
- A tobie tylko całowanie w głowie
- No jak całujesz się z tak świetną dziewczyną ,która tak samo świetnie całuje to co się dziwisz -Zarumieniłam się na jego słowa
Po 30 minutach postanowiliśmy iść usiąść do stolika .
Chłopacy rozmawiali pomiędzy sobą na temat sportu a my z Fran rozmawiałyśmy o szkole i swoim dzieciństwie.
Z tego wszystkiego najlepsze chyba było to,że Maxi cały czas mnie obejmował.
- Idę do łazienki . Zaraz wracam -Powiedziałam do Fran i wstałam a Maxi spojrzał na mnie
- Gdzie idziesz ?
- Do łazienki , zaraz wrócę
Kiedy wychodziłam zaczepił mnie jakiś obleśny facet po czym pchnął mnie na ścianę i zaczął mnie obmacywać.
Chciałam go odepchnąć ale był za silny. Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy.
Nagle drzwi od łazienki się otwarły a ja ujrzałam w nich Leona . Patrzył na nas zaskoczony ale kiedy zobaczył moje łzy zrozumiał o co chodzi bo podbiegł do mnie i odciągnął go ode mnie po czym uderzył go a ten facet znalazł się na podłodze.
- Nie nauczyli cię ,że kobiety się szanuje? -Zapytał wściekły Leon po czym uderzył go jeszcze raz
- Przez cały wieczór mnie prowokowała
- Prowokowała? Nawet na ciebie nie spojrzała. -Uderzył go jeszcze raz . Nie byłam w stanie nic zrobić byłam w takim szoku moim ciałem zawładnął paraliż.
- Chodź idziemy -Leon podszedł do mnie i objął w pasie po czym wyprowadził mnie z klubu
- Nic ci nie jest?
- Nnnie dzięki tobie
- Nic się nie stało jestem twoim przyjacielem , zawsze możesz na mnie liczyć -Przytuliłam go z całych sił
- Dziękuję -Wyszeptałam
- Poczekaj pójdę po resztę -Puścił mnie i skierował się do wejścia
- Nie ,nie zostawiaj mnie proszę -Powiedziałam zaczynając płakać
- Już. Ciiii -Powiedział przytulając mnie do siebie -Zadzwonię do nich okey? -Pokiwałam głową
Po chwili w drzwiach zobaczyłam Fran i chłopaków szybko podbiegli do nas
- Mała , co się stało? -Zapytała mnie Fran . Pokręciłam głową powstrzymując płacz i przytuliłam się do niej
- Jakiś facet chciał ją zgwałcić w łazience -Powiedział Leon
Maxi patrzył to na mnie a to na Leona
- Jak wyglądał ? -W końcu zapytał
- Co chcesz zrobić ? -Zapytałam. Spojrzał mi w oczy
- Proszę , powiedz jak wyglądał. Musi dostać za to co chciał ci zrobić 
- Ze spokojem złamanie nosa i może czegoś jeszcze ma zapewnione -Odezwał się Leon
- Dzięki. Gdyby nie ty to nie wiem co by się stało -Maxi przytulił go po męsku
- Chodźcie pójdziemy już a Nata zostanie dzisiaj u nas na noc -Powiedziała Fran
- Nie będę spała u siebie -Zaprzeczyłam
- Nie marudź tylko chodź -Powiedział Maxi po czym założył na mnie moją kurtkę i objął mnie mocno w pasie
Po godzinie byłam u Maxiego i Fran w domu.
- Chodź dam ci jakąś moją piżamę -Powiedziała Fran
Mam znacznie lepszy humor dzięki Fran ,która rozbawiła mnie do łez
- Dobra ja idę się umyć
- Tylko się nie utop -Powiedziałam ze śmiechem kiedy wychodziła z pokoju
- Przyniosłem wam coś do jedzenia -Powiedział wchodząc do pokoju Maxi
- Jak się czujesz? -Zapytał siadając obok mnie na łóżku
- Dzięki twojej siostrze bardzo dobrze
- To dobrze. Mogę się z tobą pożegnać?
- Emmm tak . Dlaczego py.... -Przerwał mi pocałunkiem
- Dobranoc ,księżniczko -Powiedział i musnął moje czoło
- Dobranoc ,księciu
Po wyjściu Maxiego z pokoju moje oczy same opadły i zasnęłam nawet sama nie wiem kiedy.

____________________________________________________________________________









Hey!
Przychodzę z 11
Sprawa pocałunku się wyjaśniła
No i mamy Leona jako bohatera
Szczerze nie podoba mi się w żadnym szczególe
Pierwszy rozdział na tym blogu taki długi :)
Pozdrawiam i do soboty
Papa
~~Ewa

Ps.Natalia Vidal to moje GG - 53692798

sobota, 23 maja 2015

Rozdział 10

                                                         Miał być bez dedykacji ale jednak jest
                     Jest dedykacja dla osoby ,która swój pierwszy komentarz zostawiła pod 9
                                                            Dziękuję ci Natalia Vidal ! ♥
                                         Bardzo zdziwił mnie Twój komentarz tutaj 
                                           Czytałam i dalej czytam twojego bloga
                                                 Jest naprawdę CUDNY ! 
                                                          Piszesz świetne OS'y
                                  Masz ogromny talent ,którego ci oczywiście zazdroszczę :)
                                                           Dziękuję za komentarz i za miłe słowa :)
                                                           Jeszcze jedno:
              Nie złość się ani na mnie ani na Natalie Ponte za to co napisała pod rozdziałem
                                                       Jesteś dla niej ważniejsze ode mnie  ______________________________________________________________________________
 ~Następny dzień~
Siedziałam właśnie i oglądałam ,,Szkołę''. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam i poszłam otworzyć.
Jakie było moje zdziwienie gdy za drzwiami zobaczyłam Gustava.
Stałam przez chwilę bez ruchu zastanawiając się co on tu robi.
Gustav uśmiechnął się słodko nie wiedziałam że taki debil tak potrafi
- Cześć Natalko - powiedział. Uniosłam brwi.
- Nie pomyliły ci się ulice? Gery mieszka ulice stąd- odparłam. Gustav z uśmiechem pokręcił głową. Zaczynał mnie wkurzać.
- Nie nie Naciu przyszedłem do ciebie skarbie- powiedział i bez zaproszenia wszedł.
- A ty gdzie?- zapytałam. Gustav jakby mnie nie słyszał szedł dalej. Wzięłam głęboki oddech.
Ja zwariuje! Poszłam za nim do salonu . Usiadł sobie wygodnie na kanapie rozkładając ręce na oparciu kanapy.
- Wygodnie ci?- zapytałam. Kiwnął głową i poklepał miejsce obok siebie.
- Usiądź obok mnie kochanie- powiedział. Zagotowało się we mnie.
- Jakie kochanie ! -krzyknęłam zła
- No skarbie już nie denerwuj się tak
- Czyś ty oszalał? Mów po co przyszedłeś i wynoś się!
- Czy naprawdę musisz być taka nie miła ?- zapytał. Wstał i podszedł do mnie. Stałam z rękoma skrzyżowanymi na piersi bo bałam się że znowu dam mu w twarz.
Podszedł i stanął niebezpiecznie blisko mnie.
- Przyszedłem do ciebie bo chciałem po raz kolejny- zrobił nacisk na słowo kolejny- prosić cię byś się ze mną umówiła. Czy to tak trudno zrozumieć?- zapytał.
Nie mogłam w to uwierzyć. Po tym co mi zrobił ma czelność przychodzić do mojego domu i mówić mi takie coś
- Naprawdę myślisz ,że po tym wszystkim co mi zrobiliście ty i twoja popieprzona paczka będę chciała się z tobą umówić? Kpisz sobie czy jak? - zapytałam.
Takiego czegoś nie można wybaczyć chyba ,że minie jakiś czas albo się kogoś kocha. Ale nie dość ,że to jest świeże to jeszcze ja Gustava nie kochałam.
Wręcz go nienawidzę a teraz ten świr chce się ze mną umówić?
- Wybacz mi kochanie- uklęknął przede mną na jednym kolanie.
- Błagam cię. Proszę ,proszę ,proszę- zaczął mnie błagać. To wyglądało tak komicznie że zaczęłam się śmiać. Gustav widząc to spoważniał i wstał.
- Uważasz że to takie śmieszne?- zapytał. Uspokoiłam się i spojrzałam na niego z rozbawieniem.
- Nawet nie wiesz jak bardzo- odparłam. Wskazałam ręką drzwi
- Nie muszę cię odprowadzać prawda? -Gustav spojrzał na mnie wściekły.
- I tak cię będę miał. Czy tego chcesz czy nie- warknął i wyszedł trzaskając drzwiami. Gdy tylko zniknął rzuciłam się na kanapę.
Czy czekają mnie jeszcze jakieś niespodzianki?
~Wieczór~
Wyszłam spod prysznica gdy usłyszałam dzwonek. Cudownie. Założyłam szlafrok i zeszłam na dół. Miałam nadzieję ,że to nie Gustav postanowił mi złożyć wieczorną wizytę. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Fran a za nią samochód Maxiego.
- Francesca ? A co ty tu robisz?- zapytałam zdziwiona. Fran tylko się uśmiechnęła, złapała za rękę i zaczęła ciągnąć na górę do mojego pokoju.
- Ej! -krzyknęłam o mały włos nie potykając się o schody
- Nie marudź tylko chodź! Jedziemy na imprezę!- powiedziała. Kazała mi usiąść na łóżku , więc tak zrobiłam.
- Fran nie mam ochoty- powiedziałam. Fran spojrzała na mnie ze śmieszną mina.
- Mało mnie to interesuje myszko. Jedziemy i tyle- powiedziała i zanurkowała do mojej szafy. A więc założyłam czarną sukienkę mini bez ramiączek.
Włosy szybko wyprostowałam a Fran zrobiła mi delikatny make up. Weszłam do samochodu. Maxi się do mnie nie odzywał. Fajnie. Ciekawe o co mu znowu chodzi. Nie przejmowałam się nim. Weszłam z Fran do klubu i od razu ruszyłyśmy na parkiet. Bawiłyśmy się świetnie. Nagle poczułam oplatające mnie czyjeś ramiona.
Odwróciłam się i zobaczyłam .......
_________________________________________________________________________________
No hey !
Wiem ,że późno ale cały dzień nie miałam dostępu do laptopa
Rozdział jest jaki jest
Oczywiście beznadziejny nie podoba mi się w ogóle ale nie umiem pisać nic lepszego więc niestety będę dodawała coś takiego
Dziękuję wszystkim ,którzy komentują i tutaj wchodzą
Nie wierze ,że to już 10 myślałam ,że dodam tylko 5 rozdziałów i nie będziecie nawet komentować a tutaj 1023 wyświetleń i  37 komentarzy
Dla mnie to naprawdę dużo ♥
Dziękuję kochani i do następnego ♥
Papa
~~Ewa

niedziela, 17 maja 2015

Rozdział 9

Kiedy się od siebie oderwaliśmy spojrzał mi w oczy i zapytał
-A więc to o to ci chodzi?
-A niby o co ?
-No nie wiem może o wynik wczorajszego meczu -powiedział z uśmiechem
-Boże jaki idiota
-Przed chwilą się całowałaś z tym idiotą
-Wiem! Idziemy na dół?
-Nie wolisz zostać tutaj ze mną? -zapytał i uniósł brwi zaśmiałam się cicho
-Może innym razem. Chodź -powiedziałam ciągnąc go na dół do salonu to co tam zastaliśmy roześmiało nas oboje
Mianowicie Diego tańczył na stole i rozbierał się przed Fran . Spojrzałam na Maxiego i zaśmiałam się
-Nie pij już więcej -powiedział
-Dlaczego?
-Bo alkohol źle na ciebie wpływa a po za tym nie chcę żebyś robiła to co ten dureń -powiedział wskazując głową na Diego
-Ahaa czyli on dureń a ty idiota?
-Ja to ten ładniejszy idiota
-Yhy chciałoby się
-Gdybym nie był przystojny to byś się ze mną nie całowała
-A skąd wiesz?
-Bo masz dobry gust
-Po czym to wnioskujesz ?
-Po tym ,że się całowałaś ze mną?
-Ty już lepiej też nie pij a teraz lepiej chodź bo Diego chyba zaczynają przeszkadzać bokserki
-Nie -krzyknął Maxi i podbiegł do Diego
-Sexi bokserki Dieguś -powiedziałam przechodząc koło niego i klepiąc go w pośladek
-Ty siadaj i się pilnuj -powiedział i wskazał na mnie palcem Maxi
-Dzięki Nacia
-Jaki zazdrosny ten mój braciszek -szepnęła do mnie Fran kiedy usiadłam koło niej
-Ja nie jestem zazdrosny -powiedział maxi kręcąc głową i wymachując palcem . Nawet nie wiem kiedy się koło nas znalazł
-Maxi wyluzuj -powiedziała Vanessa
-Sorry ale na was wszystkich chyba już czas bo my też zaraz idziemy spać
-Nie prawda -zaprzeczyła szybko Fran
-Prawda i nie dyskutuj młoda
-To ,że jesteś ode mnie starszy o rok to nic nie znaczy
-Ohhh weź Naty i idźcie się położyć a ja wam zaraz przyjdę przeczytać bajkę na dobranoc
-Maxi nie ma jeszcze 24 -odezwała się Van
-No właśnie już zbieramy się -powiedział Maxi klaskając w dłonie i czekając aż Diego ubierze spodnie
Ja z Fran udałam się na górę do jej pokoju
Kiedy wychodziłam z łazienki poczułam jak ktoś mnie obejmuje w pasie i przyciąga do siebie
-Dobranoc ,śliczna -powiedział Maxi i musnął mój policzek
-Dobranoc , brzydki
-Ejjj! Bo się obrażę
-No przecież wiesz ,że jesteś piękny -powiedziałam i musnęłam jego policzek - Pa
_______________________________________________________________________________
Hej !
Nie no ja się nie nadaję do prowadzenia bloga
Rozdział był napisany a o 23 się okazało ,że się nie zapisał
Wiem ,że wyszedł okropnie
Nie zanudzam !
Papa <3
~~Ewa

sobota, 16 maja 2015

Rozdział 8

Fran zeszła już na dół a ja się wymigałam pod pretekstem pójścia do łazienki.
Usiadłam na łóżku i złapałam się za głowę. Co się ze mną właściwie działo? Nigdy tak nie reagowałam na bliskość żadnego chłopaka nawet w przypadku Felipe gdy jeszcze go kochałam. Maxi a Maxi jest wspaniałym chłopakiem. Przystojnym, inteligentnym i miłym.
Co z tego skoro nie wiedziałam co tak naprawdę o mnie myśli. Chciałabym aby myślał o mnie tak samo jak ja o nim.
Na początku naszej znajomości myślałam ,że mnie nie lubi. Później myślałam ,że mu się podobam a teraz to już sama nie wiem.
Po za tym... Moje rozmyślenia przerwało pukanie do drzwi. Do pokoju wszedł Maxi. Moje serce zabiło szybciej na jego widok i to o wiele szybciej myślałam ,że mi zaraz wyskoczy.
- Idziesz? Czekamy na ciebie. Coś się stało?- zapytał jakby naprawdę nie wiedział o co chodzi. Miałam ochotę go uderzyć.
- Nie. - wstałam i chciałam go wyminąć ale mi nie pozwolił.
- Co ci jest ? Naty zachowujesz się dziwnie- stwierdził.
- Czy ty naprawdę nie wiesz o co mi chodzi?- zapytałam z niedowierzaniem. No jak to możliwe ,że on nie wiedział. Chyba ,że chciał zrobić ze mnie idiotkę.
Spojrzał na mnie zaskoczony.
- Nie. A o co?- zapytał. Westchnęłam.
- O to?- zapytałam i przyciągnęłam jego głowę do swojej. Nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Maxi objął mnie ciasno ramionami i podniósł do góry tak że oplotłam go nogami w pasie. Było mi tak rozkosznie ciepło jakbym wylegiwała się na pełnym słońcu. Serce biło mi jak szalone, krew tętniła w żyłach z prędkością ciała. Nie widziałam co się ze mną dzieje. Jeszcze nikt nigdy tak na mnie nie działał. Odsunęłam się od niego przerywając pocałunek.
- Ach o to ci chodziło- powiedział szczerząc się do mnie . Nie wiedząc co zrobić parsknęłam śmiechem. postawił mnie na podłodze i zeszliśmy na dół a tam o dziwo oprócz Andresa i Fran była jeszcze Vanessa i Diego. Nie miałam nic przeciwko Andresowi i Diego bo to fajni chłopacy zabawni i w ogóle ale Vanessa?!
Oby nie Maxi tu ja zaprosił bo jak tak to normalnie go zamorduje z zimna krwią. Usiadłam obok Fran ,która parsknęła śmiechem na widok mojej zrezygnowanej miny.
- Dobra z ciebie przyjaciółka nie ma co- wyszeptałam jej do ucha a ona tylko zatrzepotała rzęsami w moim kierunku. Pokręciłam głową. Maxi usiadł pomiędzy mną a Diego i się zaczęło.
- Hej! Mam pomysł a może zagramy w butelkę!- zawołała Vanessa.
- Świetny pomysł!- przyznał Andres. Spojrzałam na Diego ,który w tym momencie puścił oczko do Fran, która się zarumieniła. Zaraz zaraz co? Coś tu się szykuje.
Muszę ją później wypytać o co chodzi . Ale wracając do sprawy. Zaczęliśmy grać. Najpierw wypadło na Maxiego i Diego więc ci dwaj idioci zaczęli się przytulać i udawać że się całują. Później wypadło na Diego i Fran! I tak w kółko w kółko aż  wypadło na mnie i Andres. O boże!
Andres uśmiechnął się do mnie lubieżnie a ja (już po kilku piwach ) zaczęłam chichotać.
Poczułam ,że Maxi poruszył się nie spokojnie ale nie zwracałam na to uwagi. Andres przysunął się do mnie i już mieliśmy zacząć gdy poczułam ,że obejmują mnie czyjeś ramiona i odciągają od Andresa.
- Ej co jest!- zawołał Andres. Maxi tylko przeklął głośno i zaczął mnie ciągnąć do swojego pokoju. Gdy dotarliśmy na miejsce posadził mnie na łóżku i poszedł zamknąć drzwi.
- Mogę wiedzieć o co ci chodzi?- zapytałam.
- O to- powiedział i zaczął mnie całować tak zachłannie ,że gdyby nie to ,że mnie do siebie przytulał to bym spadła z łóżka i miała bym nie miłe spotkanie z podłogą. Od razu oddałam pocałunek przy okazji pogłębiając go. Nie wiem co mu odbiło ale mogłoby odbijać częściej. Jeszcze nikt nigdy mnie tak nie całował. Było cudownie.
Gdy po jakimś czasie odsunęliśmy się od siebie nie mogliśmy złapać oddechu. Byłam pewna ,że wyglądam jak burak ale w tamtej chwili mało mnie to obchodziło. Liczył się tylko Maxi.

__________________________________________________________________________________
Hey!
Co tam ?
Ehhh wiem ,że beznadziejny zresztą tak jak każdy
Myślałam ,że go nie dodam dzisiaj tylko dopiero w przyszłym tygodniu
Nie miałam kiedy go napisać
Oceny proponowane wystawione ? U mnie już tak
Cały tydzień zawalony sprawdzianami bo wystawianie ocen
Ale nie spałam do 3 i jest takie coś
Pozdrawiam <3
Papa
~~Ewa





niedziela, 10 maja 2015

Rozdział 7

Tak jak mówił Maxi czekał na mnie na dole.
-Gotowa?- zapytał szczerząc się niesamowicie. Co on odwala? Czemu się tak do mnie uśmiecha.
-Tak- powiedziałam i nie zaszczyciwszy go ani jednym spojrzeniem wyminęłam go w drzwiach.
-Jak się bawicie?- zapytał gdy byliśmy już w samochodzie. Wyruszyłam ramionami.
- Fajnie- powiedziałam krótko. Wkurzało mnie jak mnie traktował. Czasem był milutki później zachowywał się jakby mnie nie znał.
Nienawidziłam że mnie traktowano jak rzecz.
-Cieszę się że tak się dobrze dogadujesz z Fran- powiedział po chwili.
-Lubię ją.
-Nie jesteś zbyt rozmowna- powiedział kpiąco. Spojrzałam na niego zła.
-Jaja sobie ze mnie robisz? Raz mnie traktujesz jak śmiecia raz... - nie dokończyłam bo mi przerwał pocałunkiem. Niewiele myśląc przyciągnęłam go bliżej do siebie. Przytulił mnie delikatnie i całował dalej. W samochodzie atmosfera była tak gęsta że można by ja kroić nożem. Odsunęliśmy się po chwili od siebie i przez dłuższą chwilę patrzyliśmy sobie głęboko w oczy próbując uspokoić oddech. Po chwili Maxi cmoknął mnie leciutko i szepnął.
-Zaraz wracam. - nawet nie zwróciłam uwagi że już dawno jesteśmy pod sklepem. Patrzyłam jak Maxi idzie do sklepu. Oczywiście musiałam pogapić się na jego tyłek prawda? To oczywiste. Oparłam się z westchnieniem o siedzenie i zamknęłam oczy. Co ten chłopak ze mną robił? Miałam totalny mętlik w głowie. Nie wiedziałam czy Maxi coś do mnie czuje, czy się mną bawi czy co tam jeszcze może być? Lubiłam go. Bardzo lubiłam. Może nawet więcej. Ale jak miałam mu o tym powiedzieć skoro tak się zachowywał? Do tego jeszcze to co Kinga mi powiedziała. Że on coś do mnie czuje. Ale jak to sprawdzić? W życiu z nim o tym nie porozmawiam bo mnie wyśmieje. Zobaczyłam że Łukasz idzie i rozmawia przez telefon. Wsiadł do auta i na mnie spojrzał.
-Wjedziemy jeszcze po Andresa ok? - zapytał.
-Jak chcesz- było mi to obojętne gdzie pojedziemy byle by jak najszybciej opowiedzieć o tym Fran. Miałam nadzieję ,że chociaż ona będzie wiedziała jak mi pomóc. Podjechaliśmy pod dom Andresa. Ten wsiadł oczywiście z sześciopakiem piwa. Oni przez całą drogę do domu gadali a ja siedziałam cicho. Nie miałam ochoty na nic. Po dojechaniu chciałam iść do góry ale zatrzymał mnie Maxi.
-Wszystko okey? -zapytał
-Gniewasz się?- zadał kolejne pytanie nie czekając na odpowiedź poprzedniego. Już chciałam mu coś powiedzieć ale się powstrzymałam i tylko pokiwałam głową na tak.
-O co się na mnie gniewasz? -spojrzałam na niego zdziwiona
-Nie gniewam się
-Pokiwałaś głową na tak
-Idioto naucz się zadać najpierw jedno pytanie i uzyskać na nie odpowiedź a później zadaj kolejne
-Czyli się nie gniewasz?
-Nie ale zaraz mogę zacząć
-Okey już . Przyjdziecie zaraz z Fran? -wzruszyłam ramionami.
-Jak Fran będzie chciała- powiedziałam i poszłam do góry. Fran siedziała na łóżku i czekała na mnie.
-I co? Opowiadaj!- chciała wiedzieć. Ale jedyne co zrobiłam to pokręciłam głową i zapatrzyłam się na widok za oknem.
- Nata co jest?- zapytała. Popatrzyłam na nią.
- Nic. Chodź Andres jest. Mamy zejść. - powiedziałam i poszłyśmy na dół

________________________________________________________________________________
No hey!
Przychodzę z kolejnym okropnym rozdziałem
Tym razem z 8
Proszę kolejny całus Naxi
Czy tym razem Maxi też wszystko zepsuje ?
Może to Naty wszystko popsuje  a może jeszcze ktoś inny :)

Pozdrawiam
~~Ewa






piątek, 8 maja 2015

Rozdział 6

                                      Miał być bez dedykacji ale jest dla Panna Martin
                                               Dziękuję ci za komentarz
  Naprawdę bardzo mnie to cieszy i motywuje kiedy pojawiają się tak długie i cudowne komentarze
                                               Twój blog to cudo
                                                Ta historia jest wspaniała
                                               Ostatni rozdział jest ZAJEBISTY
                                               Oby tak dalej :)
                                               Dziękuję naprawdę za te wspaniałe komentarze
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
-Co to było?- wykrztusiła zszokowana Viola. Popatrzyłam na nią.
-Też chciałabym wiedzieć- odparłam i spojrzałam na Maxiego. Siedział i grzebał w jedzeniu. Był... Jakby smutny. Cholera jasna! Czy ja jestem jakąś popieprzona że wszyscy tak na mnie reagują? Po lekcjach przyszła do mnie Kinga. Siedziałyśmy właśnie u mnie na łóżku i jadłyśmy lody czekoladowo- miętowe. Opowiedziałam Fran to co odbyło się kilka miesięcy temu i o tym co zdarzyło się pomiędzy mną a jej bratem.
-A więc dlatego był ostatnio taki... Dziwny- powiedziała. Za interesowałam się.
-Dziwny?- zapytałam.
-No snuł się po domu. Nie wiedział za bardzo co ma ze sobą zrobić.- spojrzała na mnie i zmrużyła oczy.
-Coś mi się zdaje że mój braciszek czuje do ciebie mięte- powiedziała. Popatrzyłam na nią zaskoczona.
-Pytanie tylko co ty czujesz. Właśnie. Dobre pytanie. Co ja czuje do Maxiego?

Nie mogłam spać w nocy. Cały czas myślałam o tym co powiedziała mi Fran , że Maxi chyba coś do mnie czuje. Nie byłam jeszcze gotowa na związek po tym co się stało z Felipe. Nie byłam gotowa czy nie chciałam komuś pozwolić na po kochanie siebie? Nie wiem co mam o tym myśleć . Nie ukrywam ,że Maxi podobał mi się od początku. Czy to czasem nie za wcześnie na nowy związek ? Myśląc nad tym wszystkim usnęłam.Rano wstałam i ubrałam czarną spódnicę i różową bokserkę do tego czarną bejsbolówkę. Dzisiaj miałam wyjątkowo dobry humor pomimo złych rzeczy jakie mnie ostatnio spotkały. Zjadłam śniadanko a gdy usłyszałam klakson w skowronkach wyszłam z domu. Jakie było moje zdziwienie gdy w samochodzie oprócz Fran i Maxiego była jeszcze jakąś inna dziewczyna? Siedziała z przodu obok Maxiego a Fran z tyłu.
- Cześć- powiedziałam wchodząc i siadając za tą laską.
- Hej- odparła trochę zmieszana Fran. Obca laska odwróciła się do mnie z wielkim bananem na twarzy i wyciągnęła rękę w moja stronę.
- Hej! Ty musisz być Natalia! Jestem Vanessa! Miło mi cię poznać kochana!- zaczęła trajkotać. Spojrzałyśmy na siebie z Fran.
Francesca nie mogła przestać się śmiać. Ja też zaczynałam chichotać. Spojrzałam na Maxiego. Z powagą świdrował mnie wzrokiem w lusterku. Speszyłam się i nie odzywałam dopóki nie dojechaliśmy do szkoły. Fran miała ze mną pierwszą lekcje.
- Natka ja cię naprawdę przepraszam za Maxiego- przepraszała mnie. Szłam obok niej nie wzruszona.
- Nie musisz mnie przepraszać. Przecież nic się nie stało- powiedziałam siadając na miejscu.
- Tak, tylko ,że wczoraj mówiłam ci ,że Maxi czuje mięte...
- Czuje, ale najwyraźniej nie do mnie- przerwałam jej.
- Naty ... - przerwałam jej spojrzeniem.
- Daj spokój. Nie ma o czym mówić - do końca lekcji nie rozmawiałyśmy. Z jednej strony było mi przykro bo przez to co wczoraj mi powiedziała narobiłam sobie nadziei że może coś między nami będzie. Ale to przecież nie jej wina ,że jej brat nie zwraca na mnie uwagi. Kolejna lekcje miałam z tą całą Vanessą. Nauczycielka dwa razy zwróciła jej uwagę i mnie ,że przeszkadzamy a przecież to nie ja gadałam tylko ona. Gdy szłam na przerwę na obiad nie byłam zbyt zachwycona. Miałam teraz spotkać Maxiego. Niby nic takiego ale nie widziałam jak mam go teraz traktować. Weszłam na stołówkę. Wzięłam sobie kanapkę z kurczakiem i serem do tego nesty i poszłam do naszego stolika. Nie mogłam się nadziwić że w ciągu nie całych dwóch tygodni mój stolik zrobił się pełny. Przez cały rok siedziałam sama a teraz pełno ludzi siedzi ze mną. Szłam do stolika gdy dołączył do mnie Gustav ze swoim śniadaniem. Spojrzałam na niego.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
No hej!!
Przychodzę do Was z czymś takim
Wiem ,że jest okropny ale na początku obiecałam ,że rozdziały będą w sobotę i w niedzielę a ja obietnicy dotrzymuję i żeby jej nie złamać zrobiłam wszystko dla tego wstawiam coś tak okropnego
PRZEPRASZAM ZA TO!!!
Wyjaśnię wam jeszcze raz rozdziałów podczas wakacji nie będzie dla tego , że Mi się nie chce pisać tylko dlatego , że nie będę miała zasięgu
Jeżeli jakimś cudem będę miała to dodam jeżeli nie to nadrobię po wakacjach
Ze spokojem skończę tą historię od początku do końca
Mam nadzieję ,że nie jesteście za to źli i po wakacjach wrócicie
Dobra ja nie zanudzam
Pozdrawiam
Papa
 ~~Ewa






niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 5

                           Rozdział dedykuję Asi Dominguez :)
                     Dziękuję kochana za te cudowne słowa
                       Nawet nie wiesz jak bardzo zaskoczył mnie Twój komentarz oczywiście pozytywnie :)
                   Naprawdę twój komentarz wspaniale zaczął mój dzień
                           Jeszcze raz dziękuję za te miłe słowa :D
                       
______________________________________________________________________________________________________________________________

- Muszę lecieć- powiedział i ruszył w stronę wyjścia. Że co?! Wstałam i pobiegłan za nim. Złapałam go za rękę.
- Coś nie tak?- zapytałam. Popatrzył na mnie zmieszany.
- Nie nie. Wszystko ok- powiedział
- To do poniedziałku- dodał i wyszedł. Przez chwilę stałam jak skamieniała i nie wiedziałam co mam zrobić. Co to miało być? Najpierw mnie całuje a potem wychodzi? Usiadłam na kanapie i tępo zapatrzyłam się w ekran. Czy jestem aż tak okropna że Maxi zmienił zdanie? Wyłączyłam telewizor i poszłam na górę się położyć do łóżka.
Kolejny tydzień był niczym koszmar. Ja i Maxi się wogóle do siebie nie odzywalismy chociaż niewiem dlaczego. Zauważyłam też coś dziwnego. Gustav zaczął mi mówić cześć. Naprawde. W poniedziałek siedzieli wszyscy obok mojego stolika ale nic nie mówili. Nawet nie patrzyli się. We wtorek Gery powiedziała mi cześć a później to już wogóle wszyscy z ich paczki mi mówili. Byłam w szoku. Co ich skłoniło do nagłej zmiany zdania na mój temat? A może oni szykowali coś przeciwko mnie? Może to była tylko gra? Sama już nie wiedziałam. Do tego ta akcja z tym Maxim. Dlaczego się tak zachowywał? Myślałam że coś nas łączy a on mnie niemal zaczął ignorować. Postanowiłam że się do niego nie będę prztmilać i robiłam to co on -czyli ignorowała GO. Właśnie stałam przy szafce gdy poczułam za sobą czyjąś obecność. Odwróciłam się i zobaczyłam Gustava. -Cześć Naty- powiedział i się uśmiechnął lekko. Nie bardzo wiedziałam jak mam zareagować. Kilka dni temu mnie upokarzal a teraz jest dla mnie milutki jak prosiaczek. Zmierzyłam go wzrokiem od góry do dołu. Może i Gustav był  ostatnim dupkiem ale przystojny był. Był wysokim chłopakiem. Czarne włosy, niemal czarne oczy. Wspaniałe duże usta. Ciemna karnacja. Wysprotowany. Umiał się dobrze ubrać, grał w piłkę. Ale czy to coś zmienia? I tak uważałam go za ostatniego dupka.
-Cześć- odparłam
-Naty mogą do mnie mówić tylko znajomi a z tego co wiem to Ty - wskazałam na niego palcem - nie należysz
-Potrzebujesz czegoś? Trochę się śpieszę- powiedziałam ruszyłam przed siebie wiedząc że pójdzie za mną.
-Tak. Chciałbym się z tobą umówić. - powiedział a mnie zamurowało. Spojrzałam na niego.
-Słucham?- zapytałam nie wierząc własnym uszom. Gustav chciał zaprosić mnie na randkę.
-Kpisz sobie ze mnie? -zapytałam z niedowierzeniem
-Nie. Chciałbym umówić się z tobą na randkę. - odparł jakby to była najnormalniejsza rzecz w świecie.
-Nie ma mowy- powiedziałam i ruszyłam szybkim krokiem do klasy. Gustav mnie dogonił i złapał za rękę.
-Dlaczego nie? Mogłoby się nam udać. Ja jestem przystojny ty jesteś śliczna. Mogłoby być pięknie mała- odparł.
-Ty jesteś chyba kompletnie nienormalny- powiedziałam i zanim zdążył coś powiedzieć zdążyłam umknąć do klasy. Czy on kompletnie zwariował? Miałabym się z nim umówić po tym co mi zrobił? Na przerwie na obiad gdy siedziałam z Fran i Maxim i jego dwoma nowymi kolegami i ich dziewczynami niespodziewanie przysiadł się do nas Gustav z obiadem. Spojrzałam na niego zirytowana.
-Cześć i smacznego- powiedział uśmiechając się uśmiechem małego chłopca. Gdyby nie to że przez niego tyle wycierpiałam powiedziałabym że jest słodki. Ale nie po tym przez co przesyłam. Wszyscy patrzyli na niego jak na ufo. Nawet jego 'przyjaciele'.
-Mogę wiedzieć co ty tu robisz?- zapytałam.
-Nie widać? Siedzę i jem słoneczko- puścił do mnie oko. Spojrzałam na moich znajomych. Fran miała zdezorientowana minę. Andres ,Diego , Leon , Federico , Brodway , Viola , Lu i Camila nie wiedzieli co mają robić a Maxi się we mnie wpatrywał jak w najświętszy obrazek. Odwróciłam się do Gustava.
-Twój stolik jest obok- powiedziałam. Gustav uśmiechnął się tylko.
-Przecież muszę cię jakoś przekonać żebyś się ze mną umówiła słoneczko- wstając cmoknął mnie w czoło. Patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Wstał i odszedł. Przez chwilę wszyscy siedzieliśmy w ciszy.

==============================================================================================================================
Dzisiaj dodaję wam coś takiego nie wiem czy wam się podoba czy nie
Jak myślicie Naty będzie z Maxim?
A może da szansę Gustavowi bo dostrzeże w nim coś czego nikt inny nie widzi?
Tego dowiecie się w dalszych rozdziałach
A i jeszcze jedno najprawdopodobniej rozdziały we wakacje nie będą dodawane
Mam nadzieję ,że żadna z was nie usunie żadnego bloga przez te 2 miesiące
Dobra to tyle na dzisiaj
Pozdrawiam <3
Papa Kochani
~~Ewa

sobota, 2 maja 2015

Rozdział 4.

                A więc tym razem rozdział dedykuję NataliPonte
            Dziękuję ci kochana za komentarz pod każdym rozdziałem i One Shotem :)
                                Nawet tym najgorszym
                Prowadzisz wspaniałego bloga tak samo jak piszesz niesamowitą historię.
                Podziwiam cię za to ,że napisałaś już tak dużo rozdziałów i dalej ciągniesz tą historię
                          I dziękuję za zajawkę 5 rozdziału
                      Dziękuję też za pisanie na GG
                    Mam nadzieję ,że kiedyś to powtórzymy
                  Dzięki ,że powiedziałaś mi o wiesz o czym dla mnie to zanczy dużo bo odniosłam wrażenie jakbyś mi ufała nie bałaś się , że przestanę z tobą pisać i wg. Naprawdę dziękuję
               Nie zabiajaj za to ,że nie powiedziałam ci wczoraj
                                            Jesteś wielka!!
______________________________________________________________________________________________________________________________

Następnego dnia gdy wstałam nie miałam ochoty na nic. Czułam się strasznie. Byłam wykończona i psychicznie i fizycznie. Poszłam pod prysznic który nic nie zdziałał. Założyłam czarne biodrówki i czarną bluzę z pumy. Wróciłam zrobiłam byle jaki makijaż i zeszłam na dół. Pogoda była deszczowa, zimna i brzydka. Idealnie odzwierciedlała mój nastrój. Nie byłam głodna więc wróciłam sobie tylko herbatę i usiadłam przy stole. Miałam nadzieję że Dawid dzisiaj da mi spokój. Byłam za słaba by się bronić. Gdy wróciłam wczoraj do domu byłam spokojną. Czułam ulgę że mogłam to wszystko z siebie wreszcie wyrzucić. Łukasz okazał się świetnym słuchaczem. Wysłuchał tego co mam do powiedzenia a jak później nie miałam na nic siły oprócz płakania po prostu mnie przytulił. Byłam mu wdzięczna za wsparcie. Dopiłam herbatę i w tym samym momencie usłyszałam klakson. Maxi z Fran  podjechali. Wczoraj jak Maxi mnie odwiózł do domu powiedział że przyjadą jutro po mnie. Chciałam zaprotestować ale mi nie pozwolił. Zamknęłam drzwi i biegiem pobiegłam do samochodu bo niesamowicie padało.
- Cześć- powiedziałam
- Witaj kochanie- powiedziała Fran. Maxi skinął mi głową w lusterku. Chyba widzieli że nie mam ochoty gadać bo dali mi spokój. Byłam im wdzięczna. I tak jakoś przeleciał dzień. W szkole na szczęście dali mi spokój ale Gustav lub któreś z jego paczki posyłali mi co jakiś czas kpiące uśmiechy. Ludzie gadali o wczorajszym dniu ale jakoś mocno specjalnie mi nie dokuczali. Co za ulga. Z Fran rozmawiałam co przerwę a Maxi od czasu do czasu jak byliśmy sami albo posyłał mi ciepłe spojrzenie albo śliczne uśmiechy. Odwieźli mnie do domu. Właśnie siedziałam i oglądałam 'Straszny Film' gdy zadzwonił dzwonek. Poszłam otworzyć i no cóż. Zdziwiłam się bardzo gdy zobaczyłam za drzwiami Maxiego.
- Hej- powiedział i uśmiechnął się lekko.
- Cześć- odparłam - Wejdź- zaprosiłam go. Wszedł do środka.
- Jesteś zajęta?- zapytał.
- Mam filmy od wyboru do koloru. Do tego dwa rodzaje popcornu. Słony i maślany. Co ty na to? Byłam trochę zaskoczona ale po chwili zaczęłam się śmiać. Ale numer.
- Nie mam żadnych planów. - odparłam
- Chodź. Ja lubię słony. - powiedziałam i poszliśmy do pokoju. Ja wzięłam popcorny i poszłam do kuchni a Maxi według własnego uznania miał wybrać film. Zrobiłam popcorn i poszłam do salonu. Światła były pogaszone tak że wśród ciemności było widać tylko telewizor i głowę Maxiego.
- Przyniosłam- podałam mu wielką miche popcornu i usiadłam obok niego. Okazało się że Maxi włączył horror. Haloween. Uwielbiałam ten film tylko że tej części jeszcze nie oglądałam. Chciałam wziąć garść popcornu ale Maxi mi nie pozwolił. Spojrzałam na niego a on się wyszczerzył.
- Hej!- krzyknęłam. Usiadłam wygodnie i jeszcze raz chciałam wziąć ale mi od pozwolił.
- No! -Maxi zaczął się głośno śmiać.
-No Maxi- krzyknęłam i rzuciłam się na niego. Maxi szybko odłożył miskę i mocno mnie objął.
- Puść mnie!- zawołałam.
- A jak nie to co?- zapytał śmiejąc się. Po chwili zaczął mnie łaskotać. O nie! Miałam potwornie dużo łaskotek. Śmiałam się jak opętana.
- Maxi... Proszę ... Cię... - śmiałam się i śmiałam.
- No co? Czyżbyś miała dość? Co? Naty? Masz dość?- droczył się ze mną tak cały czas. Nie wiem jak to się stało ale nagle Maxi znalazł się nade mną. Przestaliśmy się śmiać. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy i zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Wiedziałam co się teraz stanie ale nie chciałam przerywać tej błogiej chwili . W końcu nasze usta się zetknęły. Miał niesamowite usta. Takie miękkie i cudowne. Całowaliśmy się powoli ale z zapamiętaniem. Podobało mi jak nigdy. Nikt mnie tak nie całował. Czułam się niesamowicie. Maxi odsunął się ode mnie i wstał. Zdezorientowana popatrzyłam na niego.

_______________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
No hej!
A więc piateczka za wami.
Jestem w szoku , że ją dzisiaj dodaję ponieważ ni miałam czasu na jej napisanie ale w czwartek zebrałam wszystko w kupę to co na skrobałam w zeszycie od polskiego i napisałam.
Czekałam tydzień a na niektórych nawet dłużej i nie doczekałam się rozdziału :( .
Nie wymagam tego żebyście olewały inne obowiązki ale ja TĘSKNIŁAM <3
Dobra ja kończę.
Papapa
Pozdrawiam i do następnego. <3